Ryzykowna taktyka Liverpoolu w sprawie Barcoli. Czekają na cud?
Bradley Barcola pozostaje głównym celem Liverpoolu na końcówkę letniego okresu transferowego. Działania klubu są jednakże dość nietypowe co tłumaczy Ben Jacobs. To może zakończyć się dla nich fiaskiem.
Saga związana z Barcolą trwa praktycznie od początku okresu transferowego. W tym czasie zdążył już zdaniem mediów podpisać kontrakt, jednak zostać i ponownie odejść. Natłok plotek był wręcz porażający ale możemy stwierdzić trzy rzeczy. Liverpool jest zdeterminowany, żeby pozyskać Barcolę. Sam piłkarz też jest przekonany co do transferu. PSG ustaliło jego cenę na ponad 150 milionów euro.
To właśnie to jest główną kością niezgody. Paryżanie stawiają twarde, wręcz zaporowe warunki odejścia na które Liverpool na razie nie znalazł odpowiedniej oferty. Najnowsza miała opiewać na 125 milionów, które zostały odrzucone. Najnowsze doniesienia Bena Jacobsa mówią o dość nietypowym podejściu „The Reds” do dalszych rozmów. „Cała taktyka Liverpoolu polega na czekaniu, utrzymywaniu kontroli nad sytuacją, świadomości, że Barcola chce tego transferu, a także na nadziei, że cena spadnie w ostatnich dniach okienka transferowego”.
Dodaje, że takie działanie działa na niekorzyść samego klubu. PSG jest pod tym względem zabezpieczone i „nic nie musi”. „Jeśli Liverpool będzie czekał, czekał i czekał, znajdzie się w sytuacji podobnej do tej, w której jest Barcola, ponieważ PSG ostatecznie pozyskało Ferrana Torresa, Mikę Godtsa i Maghnesa Akliouche’a”. Przestrzegł też jednocześnie Anglików. „„Jeśli jednak będą zwlekać zbyt długo, okno transferowe może się zamknąć albo PSG może zdecydować, że po prostu zatrzymają go i poczekają do 2027 roku”.
Liverpoolowi pozostały niecałe dwa tygodnie, aby sfinalizować transfer. Poza Barcolą mają się oni również interesować Ibrahimem Mbaye, którego pozyskanie będzie zdecydowanie łatwiejsze. Jest nisko w hierarchii Luisa Enrique, który nie będzie miał problemu z rozstaniem. Jego kwota ma osiągnąć 50 milionów euro.
