Na Parc des Princes kibice od pierwszych minut zobaczyli, że Bayern Monachium to zespół o ogromnej dojrzałości taktycznej. Goście świetnie wykorzystywali wolne przestrzenie, wymieniając szybkie i precyzyjne podania, które rozrywały defensywę PSG. Vincent Kompany od samego początku wysłał jasny sygnał – Bawarczycy przyjechali do Paryża, aby zgarnąć pełną pulę.

Już w 4. minucie spotkania prowadzenie dla Bayernu dał Luis Díaz, wykorzystując pierwszą poważną okazję meczu. Paryżanie odpowiedzieli po 20 minutach – Ousmane Dembélé wpakował piłkę do siatki Manuela Neuera, jednak po analizie VAR okazało się, że Francuz był na minimalnym spalonym. Chwilę później Dembélé musiał opuścić boisko z powodu odnowienia kontuzji.

Druga część pierwszej połowy przyniosła dramatyczne wydarzenia. Na około 15 minut przed końcem Díaz ponownie wpisał się na listę strzelców po fatalnym błędzie Marquinhosa, który „zaspał” przy wyprowadzeniu piłki. Kolumbijczyk chwilę później sam został antybohaterem i pokazał swoje drugie oblicze –na chwilę przed gwizdkiem arbitra brutalnie sfaulował Achrafa Hakimiego, który musiał zejść z kontuzją. Po analizie VAR Kolumbijczyk otrzymał czerwoną kartkę, a Bayern musiał kończyć pierwszą połowę w dziesiątkę.

Po przerwie PSG przejęło inicjatywę, ale była to bardziej sztuka dla sztuki. Bayern Monachium bronił się niezwykle mądrze, a wszystkie ofensywne próby Paryżan rozbijały się o mur, którego liderem był Dayot Upamecano.

Małą iskierkę nadziei dla Paryżan wzniecił João Neves , który pojawił się na boisku w 64 minucie. Kilka minut później to właśnie Portugalczyk wykorzystał dośrodkowanie Kang-Ina Lee i pokonał niemieckiego goalkipera. Niestety, to było jedyne trafienie, które w tym meczu zaliczyli podopieczni Luisa Enrique.

Dla Bayernu Monachium to już 16. zwycięstwo z rzędu w tym sezonie. PSG z 9-punktowym dorobkiem spadło na 5. miejsce w tabeli grupowej, podczas gdy Bayern pewnie prowadzi.

W kolejnym spotkaniu paryżanie zmierzą się z Tottenhamem Hotspur.