Paryżanie zagrali kolejne słabe spotkanie w Lidze Mistrzów. Udało się jednak zremisować z Newcastle. Po meczu wywiadu oficjalnej stronie udzielił Luis Enrique. Szkoleniowiec wierzy jednak, że drużyna się podniesie.

Mecz mógłby przebiec dla nas zupełnie inaczej gdyby w pierwszych minutach rzut karny wykorzystał Ousmane Dembele. Niestety Nick Pope okazał się lepszy i dalej trzeba było walczyć o bramkę. – „Trudno opisać to uczucie. Mecz rozpoczął się znakomicie od rzutu karnego, ale nie wykorzystaliśmy tej okazji i zdecydowanie mieliśmy pecha w pierwszej połowie” – przyznał.

Niestety strzelona niedługo później bramka Vitinhi nie zapewniła zwycięstwa. Pod koniec pierwszej połowy bramkę wyrównującą strzelił Joe Willock. – „W ostatnich minutach pierwszej połowy popełniliśmy faul i straciliśmy gola. Myślę, że trudno było to przeanalizować i zaakceptować jako wynik. W drugiej połowie byliśmy mniej skuteczni. Tak to już jest. Szkoda, atmosfera na stadionie była wspaniała. Ale wiemy, jaka droga przed nami, i jest ona długa” – dodał.

„Oby nie Monaco”

Pomimo bardzo przeciętnej gry w ostatnim czasie w Lidze Mistrzów trener nie traci nadzieji. Przyznał też kogo chciałby trafić w 1/16 finału. – „Jeśli jest drużyna, która wie, jak trudno jest wyjść z tej fazy grupowej, to jesteśmy to my i jesteśmy gotowi zmierzyć się z Monaco lub Qarabagiem. Zobaczymy, mam nadzieję, że nie będzie to drużyna francuska, ponieważ jesteśmy zmęczeni grą przeciwko Francuzom, lepiej pojechać do Qarabagu i zmierzyć się z innym krajem” – zdradził Enrique.

Nieważne jest jednak z kim ostatecznie zagramy. Trener zmotywował tym samym piłkarzy dodając im otuchy. – „Jesteśmy przyzwyczajeni do trudnych meczów wyjazdowych i nadal będziemy mieli dobre momenty”. Wyraził również nadzieję, że więcej kontuzji w zespole nam się już nie trafi. Przypomnijmy, że urazu doznał Kvaratskhelia a Lee i Ndjantou wciąż są kontuzjowani. – „Niektórzy zawodnicy wrócą do gry, chociaż dzisiaj kontuzji doznał kolejny ważny gracz. Szkoda, ale musimy to zaakceptować”. – zakończył.

PSG musi się jednak szybko otrząsnąć. Już 1 lutego czeka ich bowiem ważne starcie z RC Strasbourg. Nie ma czasu na rozpamiętywanie, trzeba walczyć dalej jak pokazaliśmy to w poprzednim sezonie.