Był krytykowany, popełniał błędy, które wpływały na wyniki spotkań. Czyżby to w końcu miało się zmienić? W Superpucharze zagrał tak, jakby wszyscy od niego oczekiwali – praktycznie bezbłędnie. To był mecz na przełamanie?
Gdy dołączał do zespołu przed rozpoczęciem sezonu 2025/2026 miał wysoko postawioną poprzeczkę. Miał zastąpić Gianluigiego Donnarummę, który w poprzednim sezonie walnie przyczynił się do tak bogatej gabloty PSG. Jego interwencje były kluczowe a eksperci uważają, że był to najlepszy sezon w jego karierze. Trudniejszego początku Chevalier chyba nie mógł sobie wyobrazić.
Przekładało się to na jego wyniki, bronił to co musiał. Nic więcej. Choć zdarzały mu się bardzo bolesne błędy jak chociażby z Marsylią, gdzie zanotował nieudane wyjście do piłki i Balerdi strzelił jedyną bramkę w meczu. Kibice powoli zaczynali mieć dość i gdy Lucas złapał kontuzję w meczu z Monaco wszyscy odetchnęli. Wiedzieli, że za niego do bramki wskoczy Safonov, nie przeszkadzało im, że nie grał. Po prostu cieszono się, że zastąpi Chevaliera.
Oddech rywala na plecach pomógł Lucasowi?
Rosjanin wykorzystał szansę rozgrywając kapitalne spotkania z Rennes czy Flamengo, gdzie został bohaterem meczu. Wielu liczyło, że usadzi Chevaliera na ławce, niestety doznał kontuzji w Pucharze Interkontynentalnym i do teraz pauzuje. Do bramki wrócił więc Chevalier, który ewidentnie poczuł oddech swojego rywala na plecach. Najwyraźniej dobrze mu to zrobiło.
Wyglądał zdecydowanie pewniej w meczu z Paris FC, jednak prawdziwa weryfikacja nastąpiła w Superpucharze. Tam był praktycznie bezbłędny, bronił wszystko co mógł. Nie można obwiniać go za karnego i niefortunnego samobója. Pokazał jednak, że również ma swoje argumenty do walki o skład – obronił dwa rzuty karne co okazało się kluczowe w ostatecznym rozrachunku.
Najwyraźniej więc lekka przerwa, nabranie dystansu, ale i świadomość posiadania godnego rywala mocno go odblokowały. Miejmy nadzieję, że już do końca będzie prezentował taką formę jak w dwóch ostatnich meczach. Zdecydowanie zaplusował u kibiców, którzy powoli uważali jego transfer za błąd. Teraz za błąd można uznać takie myślenie. Gratulacje Lucas!

