Pierwsze lata istnienia Paris Saint-Germain, pomimo kontrowersji oraz finansowych problemów, dały mieszkańcom Paryża nadzieję. Stolica nie mogła już narzekać na brak drużyny o szerokich perspektywach – przez pewien czas ambicje pierwszoligowe miały aż dwa zespoły, rywalizujące nie tylko o punkty, ale również o uznanie kibiców. Taki stan rzeczy nie przetrwał jednak stosunkowo krótkiej próby czasu, a także zmieniającej się polityki wewnątrz klubów. Jak zatem potoczyła się historia PSG niedługo po oddzieleniu się od Paris FC? Jak zarządzano klubem i co postrzegano za najważniejsze cele?

Pierwsze zmiany

Jest 1973 rok. Po wielkim rozłamie losy Paris Saint-Germain zainteresowały znanego projektanta mody – Daniela Hechtera. Biznesmen, uznawany za wynalazcę „prêt-à-porter” (odzieży szytej masowo, w odgórnie wyznaczonych wymiarach), nigdy nie ukrywał swojego zamiłowania do piłki nożnej. Wraz z grupą przyjaciół, do której należeli między innymi Francis Borelli i aktor Jean-Paul Belmondo, chciał mieć udział w uatrakcyjnieniu futbolowych realiów w swoim rodzinnym mieście.

Wszystko zaczęło się od poszukiwań sponsora przez Paris FC. Zarząd klubu postanowił nawiązać kontakt z Hechterem, który jasno określił swoje warunki potencjalnej współpracy.

Powiedziałem im, że jestem gotów zainwestować, ale tylko pod warunkiem, że obejmę stanowisko dyrektora klubu. Uznali mnie za bardzo aroganckiego.” – mówi Daniel Hechter w jednym z odcinków podcastu poświęconego tematyce PSG w Europe 1 Studio.

Finalnie umowa nie doszła do skutku. Niedługo potem projektant skontaktował się z Henrim Patrelle – ówczesnym prezesem PSG, który ujawnił mu sytuację wewnątrz swojego klubu. Przyznał otwarcie, iż przyszłość drużyny wciąż pozostaje kwestią niepewną. Do zmartwień zarządu należał chociażby brak dotacji od miasta oraz konieczność ulepszenia klubowych obiektów, aby spełniały określone standardy dla drugoligowych drużyn. Według źródeł kwota, która była potrzebna na dalszy rozwój klubu wynosiła 25 milionów franków, co obecnie jest równowartością około 40 tysięcy euro. Projektant szybko zdecydował się przyjąć propozycję i podpisać konieczne deklaracje.

„Le maillot Hechter”

Jedną z pierwszych i jednocześnie największych zasług Daniela Hechtera jest kultowy projekt domowego trykotu PSG (fr. „Le maillot Hechter”). Wzór koszulki oraz kolejność współgrających kolorów nie jest przypadkowa. Czerwony oraz niebieski reprezentują miasto Paryż i nawiązują do jego flagi. Biel jest natomiast aluzją do elegancji i królewskiej przeszłości regionu Saint-Germain-en-Laye.

„Na ulicy zobaczyłem Forda Mustanga z centralnym pasem na masce, który rozciąga się na dach i przeniosłem to na siebie. Zacząłem rysować i znalazłem ten centralny pas na koszulce, gdy w tamtym czasie pasy były poziome. Tylko Ajax Amsterdam miał centralny pas; niektórzy nawet myśleli, że się nim inspirowałem, co nie było prawdą. […] Przedstawiłem moje szkice komitetowi klubowemu, wszyscy uznali koszulkę za wspaniałą. Dwa lata później włoski magazyn uznał strój PSG za najpiękniejszy w Europie.” – przeczytamy w książce „Une histoire populaire du PSG” wydawnictwa Paris United.

Zawodnicy PSG w koszulce projektu Daniela Hechtera. Źródło : histoiredupsg.fr

„Koszulka była bardzo modna i lekka. Czułem się jak model.” – wspomina Mordechaï Spiegler, napastnik PSG w sezonie 1973/1974, w Champions Journal.

Fani opisali projekt kodem „BBRBB”. Oznacza on kolejność barw występujących w pasach; jest skrótem słów : „bleu-blanc-rouge-blanc-bleu” (niebieski-biały-czerwony-biały-niebieski). Do dziś wzór ten jest uznawany za jeden z głównych symboli PSG. 

Droga do awansu

Pierwszym celem po zmianie władz w klubie naturalnie okazał się awans do Division 1. Ambicje i nadzieje prezesa w tym kierunku były ogromne. Wspomina to Michel Kollar, dziennikarz, wieloletni pasjonat i oficjalny kronikarz Paris Saint-Germain. Z jego relacji wynika, że na sześć miesięcy przed końcem sezonu Hechter udał się do radia RTL z prośbą o pożyczkę. Chciał kupić dwóch zawodników. Propozycja biznesmena bardziej przypominała jednak zakład. Powiedział on bowiem, że jeśli jego zespół awansuje do najwyższej ligi, RTL zostanie oficjalnym sponsorem; w przypadku odwrotnego scenariusza, cała pożyczona kwota musiałaby zostać zwrócona. Decyzja ta wiązała się więc z ogromnym ryzykiem. Hechter się go podjął. Co istotne – w całkowitej tajemnicy.

Paryżanie zakończyli sezon na drugim miejscu w swojej grupie Division 2, z 57 punktami na koncie.  Na wynik ten złożyło się łącznie 19 zwycięstw przy 6 remisach oraz 9 porażkach. To oznaczało tylko jedno. Baraże o awans do Division 1 przeciwko US Valenciennes-Anzin.

Końcówka sezonu była momentem, w którym o ryzykownej postawie prezesa wiedział już Just Fontaine, w tamtym okresie (wraz z Robertem Vicot) pełniący funkcję trenera PSG. To kolejna wyjątkowa postać w historii klubu. Były napastnik oraz król strzelców Mistrzostw Świata 1958 nie tylko doprowadził PSG do upragnionego awansu. Dążył do tego, by skład, który tworzył, grał w sposób widowiskowy i ofensywny. Ponadto, według samego Daniela Hechtera, był trenerem wyrozumiałym, o „ludzkich cechach rzadko spotykanych w piłce nożnej”. Pomimo tego, potrafił również postawić siebie w roli lidera. Ukazują to jego słowa z przerwy drugiego starcia barażowego o awans. Obrońca PSG Éric Renaut przytoczył je w wywiadzie dla „L’Équipe”.

„To od was zależy : w przyszłym sezonie chcecie grać przed 30 tysiącami widzów na Parc des Princes czy przed 3 tysiącami na Camp de Loges!” – mówił Fontaine w szatni.

Daniel Hechter (z lewej strony) oraz Just Fontaine. Źródło : Le Figaro

Mimo iż zawodnicy byli w kompletnej nieświadomości rzeczywistej wartości tego spotkania, słowa trenera niewątpliwie poniosły za sobą pokrzepiające skutki. Jak zatem przebiegała ta walka o wszystko?

Pierwszy mecz odbył się 31 maja 1974 na Stade Nungesser. Według dostępnych raportów, początkowo po graczach ze stolicy spodziewano się gry opartej na defensywie, co miałoby na celu zachowanie sił na rewanż w Parku Książąt. To przekonanie okazało się błędne, gdyż to właśnie Paryżanie zdominowali grę, a nawet otworzyli wynik meczu za sprawą trafienia François M’Pelé w 22. minucie. Po godzinie gry przeciwnicy wyrównali wynik bramką Patricka Jeskowiak. Pomimo licznych akcji wykreowanych przez Czerwono-Niebieskich, nie udało się zwiększyć ilości zdobytych goli. Ponadto, na kwadrans przed zakończeniem meczu sędzia Robert Héliès przyznał rzut karny zawodnikom Valenciennes. Wykonanie go przez polskiego zawodnika Erwina Wilczka zapewniło gospodarzom zwycięstwo. Tak właśnie wyglądał początek prawdziwego napięcia dla Daniela Hechtera.

Pierwsza liga albo bankructwo

Zaledwie pięć dni później na Parc des Princes doszło do rewanżu. Frekwencja obiektu wynosiła tego wieczoru 19 511 widzów. Źródła historyczne tworzone przez kronikarzy klubu podają, że wstęp na to spotkanie był darmowy, aby zachęcić jak najwięcej mieszkańców do wspierania drużyny. Szczegóły tej akcji nie są jednak jasne.

Emocje w 16. dzielnicy Paryża sięgały zenitu. Gracze ze stolicy mieli przed sobą ogromne wyzwanie, którego efekt miał decydować o dalszej sytuacji zespołu. Potrzebna była co najmniej dwubramkowa przewaga nad przeciwnikiem w samym spotkaniu rewanżowym, aby spełnił się pozytywny scenariusz Hechtera.

Skład Paris Saint-Germain na spotkanie rewanżowe przeciwko US Valenciennes-Anzin :

Bramkarz : Jacques Planchard

Obrońcy :  Christian Quéré, Éric Renaut, Jean-Louis Léonetti, Louis Cardiet

Pomocnicy : Jacky Laposte, Jean Deloffre, Jean-Pierre Dogliani

Napastnicy : Michel Marella, François M’Pelé, Mordechaï Spiegler

Skład drużyny przeciwnej na to spotkanie :

Bramkarz : Jean-Paul Escale

Obrońcy : Michel Joly, Claude Coumba, Jean-Pierre Kuskowiak, Christian Copin

Pomocnicy : Pierre Neubert, Gérard Vestraete

Napastnicy : Patrick Jeskowiak, Bruno Zaremba, Erwin Wilczek, Didier Six

 Źródło: Football Data Base

Podobnie jak w poprzednim starciu, pierwsze trafienie należało do François M’Pelé; miało to miejsce w 35. minucie. Radość nie trwała jednak długo. Zaledwie cztery minuty później wynik wyrównał Pierre Neubert. W przerwie meczu doszło do wyżej przytoczonego temperamentnego przemówienia trenera. Zarówno Daniel Hechter, jak i Just Fontaine nie kryli swoich emocji, oglądając drugą połowę meczu z ławki rezerwowych.

„Jeśli nie strzelimy gola w ciągu najbliższych pięciu minut, to koniec!” – mówił Fontaine do Hechtera na początku drugiej części spotkania

Już w 48. minucie Erwin Wilczek dał swojej drużynie prowadzenie. PSG znów przegrywało 1:2, a pozytywny finał tej historii zdawał się być coraz bardziej odległy. Mimo wszystko paryski zespół nie tracił wiary. Losy spotkania zaczęły się odwracać w 54. minucie, dzięki pierwszej bramce kapitana Jeana-Pierre Doglianiego. Chwilę później swoje trafienie zaliczył również Michel Marella. PSG objęło prowadzenie w tym meczu, a jednocześnie remisowało w dwumeczu. Ostatni, czwarty gol dla Paryżan był już drugim tego wieczoru wyczynem kapitana, a doszło do niego przez nieuwagę przeciwników. Sądzili oni bowiem, że Dogliani był na pozycji spalonej, zatem umożliwili mu dojście do bramki. Trafienie uznano za w pełni poprawne. Paryż zwyciężył i w pięknym stylu awansował do najwyższej klasy rozgrywkowej. Co ciekawe, ogromne emocje tych chwil doprowadziły trenera Justa Fontaine do lekkiego ataku serca.

„Zrobiliśmy najtrudniejszą część, ale teraz będzie jeszcze trudniej, bo kibice w Paryżu oczekują, że zbudujemy świetny zespół. Postaramy się dostarczyć im emocji – ale nie tak wielu jak dziś, bo o mało nie umarłem.” – mówił trener do kamer, chwilę po odzyskaniu przytomności.

Just Fontaine świętujący awans PSG do D1. Źródło : Le Figaro

Według francuskiej Wikipedii w sezonie 1973/1974 PSG zdobyło 70 bramek. Najlepszym strzelcem okazał się wspomniany wcześniej kapitan drużyny – Jean-Pierre Dogliani z 17 trafieniami na koncie. Zespół dotarł do ćwierćfinału Pucharu Francji przeciwko Stade de Reims, który zakończył się wynikiem 2:7 w dwumeczu.

Początki wśród elity

Pierwszy sezon w Division 1 PSG zakończył na 15. miejscu w tabeli, z dorobkiem w postaci 37 punktów, natomiast w Pucharze Francji doszedł do etapu półfinałów. Trudne początki nie oznaczały jednak mniejszych ambicji samego prezesa. Do klubu przybyło wielu nowych zawodników. Jednym z nich był pochodzący z Algierii ofensywny pomocnik – Mustapha Dahleb, obecnie uznawany za siódmego najlepszego strzelca w historii klubu.

„Postaramy się utrzymać wizerunek naszej marki, drużyny, która chce strzelać jak najwięcej bramek i cieszy się szacunkiem publiczności […] Zbudowaliśmy drużynę na dwa lub trzy sezony i od przyszłego roku możemy mieć ambicje, by znaleźć się w pierwszej czwórce.” – mówił Hechter.

Dodatkowo, podpisanie oficjalnej umowy sponsorskiej z radiem RTL zdecydowanie ustabilizowało sytuację finansową Paris Saint-Germain, a jednocześnie sprawiło, że klub zyskał swój wizerunek medialny. Najbliższe dwa sezony były okresem budowania stabilności drużyny w najwyższej klasie rozgrywkowej. Nie był to jeszcze czas wyjątkowych sukcesów, jednak wszystko wskazywało na to, że osiągniecia są w zasięgu zespołu w następnych latach.

Podwójna sprzedaż biletów i kłopoty prezesa

Pod koniec 1977 roku Daniel Hechter został oskarżony o wprowadzenie systemu podwójnej sprzedaży biletów na mecze PSG na Parc des Princes. Oznaczało to, iż część środków ze sprzedaży wejściówek nie została ujęta w oficjalnych zapisach. Dzięki temu niektóre przychody klubu mogły być przeznaczane między innymi na dodatkowe wypłaty dla zawodników i innych pracowników. Prezes powtarzał, że choć miał pojęcie o dokonywanych czynach, to sam pomysł takiego systemu nie był jego autorstwa. W styczniu 1978 za sprawą Francuskiej Federacji Piłki Nożnej (FFF) został dożywotnio odsunięty od możliwości pełnienia wszelkich funkcji w piłce nożnej. W 1980 roku, po  odwołaniu od decyzji kara została uchylona przez Radę Stanu. Po odejściu Hechtera rolę prezesa przejął Francis Borelli, który pełnił tę rolę przez trzynaście następnych lat.

Podsumowanie

Pewnym jest, że gdyby nie postać Daniela Hechtera, losy Paris Saint-Germain potoczyłyby się zupełnie inaczej. Ten fragment historii klubu ukazuje realia po burzliwym rozdzieleniu z Paris FC oraz pierwsze chwile ryzyka w rozwoju paryskiego futbolu. Paryż wiedział, do czego dąży, a prawdziwe sukcesy zbliżały się wielkimi krokami.