Paris Saint-Germain zremisowało wczoraj na wyjeździe z Lorient 1:1. Statystyki przemawiały wyraźnie na korzyść „Les Parisiens”, ale brakowało tzw. „konkretów” w postaci bramek.
Mimo wcześniejszych doniesień medialnych w wyjściowym składzie pojawili się Desire Doue, Marquinhos, Joao Neves i Dembélé. Niestety, najmłodszy z wymienionych graczy musiał opuścić boisko z powodu kontuzji – młody Francuz doznał urazu mięśnia w prawym udzie, który wykluczy go z gry na kilka najbliższych tygodni. Krzywda jednego z pretendentów do nagrody „Golden Boy 2025” może deprymować jeszcze bardziej, ponieważ piłkarz niedawno powrócił do regularnego rywalizowania, a dodatkowo, całe zajście wydarzyło się na chwilę przed wejściem Bradley’a Barcoli, który prawdopodobnie miał zmienić poszkodowanego zawodnika PSG.

Warto wspomnieć o asymetrii w kontekście kreatywności paryskich zawodników – pierwsza połowa pokazała różnicę w jakości gry PSG w zależności od obecności kluczowych graczy. W pierwszej części zmagań zespół grał bez Vitinhy i brakowało mu płynności oraz kreatywności w środku pola. Po przerwie sytuacja uległa znaczącej poprawie – wejście Portugalczyka wniosło świeżość, która pozwoliła nam objąć prowadzenie po strzale Nuno Mendesa. Niestety, już dwie minuty później, po bardzo mocnym uderzeniu z dystansu, wynik wyrównał Igor Silva.
Można powiedzieć, że spotkanie pomiędzy paryżanami a „Morszczukami” to mecz bez większej historii. Goście zdecydowanie zdominowali gospodarzy, ale ci, dzięki efektywnej i szczelnej obronie, utrzymali wynik aż do ostatniego gwizdka. Luis Enrique może zatem czuć niedosyt po grze swoich podopiecznych, zwłaszcza, że PSG posiadało piłkę przez 79% czasu gry i potrafiło zagrozić bramce „pomarańczowych”.
Mimo że PSG nie wygrało na Stade du Moustoir, zespół z Paryża pozostaje liderem Ligue 1 z dorobkiem 21 punktów. Wiceliderem jest Monaco z 20 punktami na koncie.
Kolejny mecz PSG rozegra z Nice. Początek spotkania w sobotę (01.11) o 17:00.

