Wczorajszy mecz pomiędzy PSG a Tottenhamem był widowiskiem, które w pełni oddaje klimat europejskich rozgrywek na wysokim poziomie. Widzowie zobaczyli wiele bramek, wysoką intensywność i dramaturgię do ostatnich minut. Paryżanie pokonali Anglików 5:3, choć londyńczycy aż dwukrotnie obejmowali prowadzenie. Francuzi odpowiadali jednak za każdym razem, pokazując niezwykłą odporność psychiczną i przygotowanie mentalne, godne drużyny z najwyższej półki.

Pamietajmy, że Paris Saint-Germain jest drużyną, dla której los bywa przekorny i tym razem nie było inaczej. Jedną z najciekawszych historii tego spotkania był występ Randala Kolo Muaniego, zawodnika wypożyczonego właśnie z PSG do Tottenhamu. Francuz ewidentnie chciał udowodnić swoją wartość – zdobył dwa gole i był jednym z najgroźniejszych piłkarzy Spurs. Warto odnotować jego dobrą formę zwłaszcza dlatego, że obecny sezon zdecydowanie nie należy do udanych w jego wykonaniu i jest co najwyżej cieniem samego siebie z poprzednich rozgrywek.

Jeśli jednak kibice z Paryża zapamiętają z tego meczu coś na dłużej, to zdecydowanie będzie to kolejny popis Vitinhi. Portugalczyk był absolutnie nie do zatrzymania. Zanotował hat tricka, prowadził grę PSG, napędzał akcje i w najważniejszych momentach brał odpowiedzialność na siebie. W pełni zasłużenie otrzymał nagrodę zawodnika meczu, a swoim występem pokazał, że jest piłkarzem, od którego Luis Enrique powinien zaczynać ustalanie składu w każdym spotkaniu. Kreatywność, intensywność i wizja Vitinhi w tym meczu były na astronomicznym poziomie, ale prawdą jest, że Portugalczyk przyzwyczaił już nas do takiej gry i od dłuższego czasu nie schodzi z pewnego pułapu.

Vitinha / Źródło: Reuters

Do kanonady bramkowej dołączyli także Pacho oraz Fabián Ruiz, dokładając po jednym trafieniu i zamykając listę strzelców PSG. Łącznie paryżanie trafili aż pięć razy, co tylko podkreśla ofensywną siłę, jaką obecnie dysponuje zespół Enrique.

Po tej kolejce PSG znajduję się na 2. miejscu, ustępując jedynie Arsenalowi. Kolejny mecz „Les Parisiens” rozegrają 10 grudnia w Hiszpanii, gdzie zmierzą się z Athletic Bilbao.