Matfey Safonov to bez wątpienia jeden z wygranych ostatnich tygodni w PSG. Od praktycznie zerowego wpływu na zespół awansował w hierarchii na solidnego rywala Chevaliera. Rywala z którym francuz na obecną chwilę przegrywa.
Jego transfer do PSG uważany był za wyjątkowo niezrozumiały. Głównym argumentem poruszanym przez media była jego narodowość. Drugim liga w której grał. Najistotniejsze było w tym wszystkim jednak to, że godził się on z rolą rezerwowego. Pod wodzą Enrique otrzymywał on pojedyncze szanse, głównie jako straszak na Donnarummę po jego słabych występach na początku sezonu 2024/2025.
Wtedy jednak nie zaznaczył swojej obecności na boisku, grał po prostu prawidłowo. Zupełnie inaczej wygląda jego sytuacja w sezonie 25/26. Miał być zmiennikiem Chevaliera, jednak Francuz po początkowym parasolu ochronnym nadszarpnął zaufanie sztabu. Zaczęto wysyłać jasne sygnały, że do walki wkracza Rosjanin. Wkroczył z futryną i klatką schodową.
Większość kibiców PSG do końca jego pobytu w klubie pamiętać mu będą kapitalną dyspozycję w meczu o Puchar Interkontynentalny. Obronił tam w końcu cztery (!) rzuty karne i został bohaterem finału. W lidze też pokazywał, że jego warsztat bramkarski stoi na wysokim poziomie. Wtedy jednak jeszcze raz dano szansę Chevalierowi.
Francuz przegrywa na punkty?
Wydawało się, że ta absencja dobrze mu zrobiła bo mecz o Superpuchar Francji był w jego wykonaniu bardzo dobry. Podpadł jednak w meczu ze Sportingiem co znów dało znak zapytania pod jego formę. Najwyraźniej poprawy brak, bowiem w meczu z Racing Strasbourg znowu w bramce stanął Safonov. I był to dobra decyzja.
Rosjanin obronił rzut karny i poprawnie radził sobie z atakami gospodarzy. Na tyle dobrze, że otrzymał statuetkę MVP za ten mecz. Wysłał tym samym kolejny sygnał, że zasługuje na więcej szans. Zaczął to również zauważać sam Enrique, który coraz śmielej na niego stawia. Również drużyna wydaje się spokojniejsza z nim w składzie.
Chevalier ma więc trudne zadanie przed sobą. Musi odnaleźć formę, którą pokazywał w Lille i ponownie przekonać do siebie zarząd, sztab a przede wszystkim kibiców. Na razie narracja jest jasna, Safonov zaczyna wypunktowywać Francuza. Czyżby w obsadzie bramki miało dojść do zaskakującej roszady?

