Trener po rollercoasterze w Księstwie: „To był dziwny mecz”
Trener po meczu spotkał się z dziennikarzami i skomentował trudne spotkanie w Monaco. Pochwalił kibiców, piłkarzy, ale z ostatecznej gry nie był do końca zadowolony.
Na samym wstępie dał do zrozumienia, że nasza forma w ostatnim czasie nie jest najlepsza. Ba, mocno odbiega ona od tego czego oczekują nie tylko kibice ale i z pewnością zarząd. – „Moje pierwsze wrażenie: co za walka. To był dziwny mecz. Muszę powiedzieć, że z ostatnich sześciu meczów tutaj wygraliśmy tylko dwa. To pokazuje, jak trudne jest to zadanie”
Już praktycznie klasycznie w wywiadach Enrique podkreślił znaczenie kibiców. – „Chciałbym rozpocząć od podziękowań dla naszych kibiców. Są niesamowici. Kiedy przegrywaliśmy 2:0, słyszeliśmy tylko naszych kibiców, pełni pewności siebie i wspierający drużynę. To zwycięstwo jest dla nich. To było niesamowite i jesteśmy bardzo zdeterminowani, aby nadal się doskonalić”
Mecz rozpoczął się dla nas fatalnie, nie ma co tego ukrywać. Na szczęście impuls dał Desire Doue i ostatecznie wygraliśmy 3:2. Enrique przyznaje, że było to wymagające spotkanie, ale na zwycięstwo zasłużyliśmy. –„Mecz był trudny, ponieważ dwa razy pokonali naszą presję i strzelili dwa gole. Trudno było odwrócić losy meczu, ale muszę pogratulować zawodnikom, zarówno indywidualnie, jak i zbiorowo, ponieważ uważam, że zasłużyliśmy na to zwycięstwo, nawet jeśli było ono trudne”
„W tym roku jesteśmy pod presją”
Strata bramek w taki sposób, a później nietrafienie karnego może niesamowicie podkopać pewność siebie piłkarzy. Często trudno jest wykaraskać się z tej apatii co podkreśla trener. – „Pokonanie tego nie jest łatwe. Udało nam się to w pierwszej połowie, ale potem nie wykorzystaliśmy rzutu karnego, co jeszcze bardziej podkopało naszą pewność siebie. Rywalizacja jest zacięta i trudno jest grać dobrze przez cały czas. Trzeba zrozumieć, że jesteśmy bardzo młodą drużyną i odczuwamy presję”
Ciężko się dziwić słowom trenera, w tym roku faktycznie oczekiwania wobec zespołu są znacznie większe. W poprzednim sezonie z kolei atakowaliśmy z „tylnego fotela”. – „’W zeszłym roku była to inna presja, ponieważ nikt nie wierzył, że zostaniemy mistrzami. W tym roku jesteśmy pod presją, lubimy tę presję, to nie jest wymówka, trzeba zrozumieć, że pokonanie tej presji nie jest łatwe, ale jestem zadowolony”. – zakończył.
