Środa, początek października, Estadi Olímpic Lluís Companys na wzgórzu Montjuïc. Na papierze miała to być noc FC Barcelony. Kibice „Blaugrany” czekali na wielki pokaz siły, bo Paris Saint-Germain przyjechało osłabione brakiem aż pięciu podstawowych zawodników. Pewność siebie potwierdzały komentarze i wypowiedzi gospodarzy – Lamine Yamal opublikował wpis w mediach społecznościowych, w którym zapowiadał, że powraca, aby wykonać swoją misję. W podobnym tonie, jeszcze na długo przed meczem, wypowiadał się prezes hiszpańskiego hegemona, Joan Laporta, który nie mógł się doczekać konfrontacji z „Les Parisiens” i wprost sygnalizował, że ten mecz na dobre rozstrzygnie spór o dominację w Europie. Domagali się tego również sami kibice, co z uwagi na styl gry obu zespołów, nie może dziwić nikogo, kto realnie interesuje się futbolem – PSG i Barcelona to obecnie najpiękniej grające ekipy na świecie. Jak zatem potoczyło się starcie, na które czekała cała piłkarska społeczność?
Pierwsze 30 minut to istna dominacja Barcelony. Podopieczni Hansiego Flicka zamknęli PSG na własnej połowie i konsekwentnie budowali przewagę, a młody Yamal czarował techniką oraz przepięknymi, prostopadłymi podaniami zewnętrzną częścią stopy. Potwierdzeniem przewagi Katalończyków był gol, który już w 19. minucie, po koronkowej akcji z Marcusem Rashfordem, zdobył Ferran Torres. Estadi Olímpic eksplodowało, a kibice „Blaugrany” mogli odnieść wrażenie, że to dopiero początek strzelania goli. Zwłaszcza, że chwilę wcześniej hiszpański napastnik oddał strzał do pustej bramki, który został jednak skutecznie zablokowany przez Zabrnyi’ego.

Piłka nożna bywa przewrotna. Jak mawiał klasyk – „Są plusy dodatnie i plusy ujemne„. Barcelona co prawda prowadziła i dominowała, ale na 15 minut przed końcem pierwszej połowy, to Paryżanie zaczęli przejmować inicjatywę. Jak się później okazało – nie oddali jej już do końca.
Choć Luis Enrique nie mógł skorzystać z Marquinhosa, Ousmane’a Dembélé, Désiré Doué, Kvaratskhelii i João Nevesa (który doznał drobnego urazu już na rozgrzewce), to powołana młodzież, przy wsparciu bardziej doświadczonych kolegów, robiła wszystko, aby odrobić straty. Starania opłaciły się w 38. minucie – to właśnie wtedy 19-letni Senny Mayulu, po fantastycznym rajdzie Nuno Mendesa, uderzył z okolic końca pola karnego i pewnym strzałem pokonał Wojciecha Szczęsnego. Paryżanom udało się ustabilizować sytuację i do szatni schodzili z wynikiem 1:1.

Od początku drugiej połowy to Francuzi narzucili tempo. Swoją grę zdecydowanie poprawił środek pola, z Vitinhą na czelę, a dodatkowo kapitalnie spisywała się linia obrony – boczni obrońcy PSG, a przede wszystkim Mendes, neutralizowali ataki skrzydłami, kompletnie odcinając Lamine’a Yamala. Można powiedzieć, że w przeciągu drugich 45 minut Katalończycy przeprowadzili tylko jedną groźną akcję – w 64. minucie bardzo niebezpieczny strzał oddał Dani Olmo, ale piłkę, zmierzającą do pustej bramki, wybił Achraf Hakimi.
Luis Enrique znów pokazał, że ma świetne wyczucie chwili i udowodnił swój kunszt trenerski. W drugiej części gry posłał na murawę Kang-Ina Lee, Quentina Ndjantou, Lucasa Hernandeza oraz Gonçalo Ramosa. Każdy z nich wniósł do gry świeżość i energię – Koreańczyk błyskawicznie rozruszał ofensywę, Hernandez odciążył mającego żółtą kartkę Nuno Mendesa, paryski titis zadebiutował w Lidze Mistrzów z dużą pewnością siebie, a Ramos zrobił to, co wychodzi mu najlepiej – został „jokerem” i w 90. minucie wykorzystał sytuację strzelając gola na 2:1, pieczętując tym samym triumf PSG.
Statystyki meczu

Spotkanie, tak jak spodziewali się komentatorzy, przyniosło wiele emocji, ale nie obyło się bez kontrowersji. Wielu obserwatorów uważa, że Nuno Mendes powinien wylecieć z boiska po ataku na Lamine’a Yamala w drugiej połowie, ale przepisy są jasne – VAR nie weryfikuje żółtych kartoników, a arbiter podyktował jedynie rzut wolny. Z kolei w pierwszej części meczu ostrzejszy faul Frenkiego de Jonga, notabene na wcześniej wspomnianym Portugalczyku, mógł zakończyć się nawet czerwoną kartką, ale wtedy również nie zdecydowano się na weryfikację.
Spotkanie pomiędzy Barceloną a PSG było i jest szeroko komentowane na całym świecie. W język nie gryzł się m.in. Hansi Flick.
Nie możemy dzisiaj powiedzieć, że jesteśmy na tym samym poziomie, co PSG. Ale wierzę w mój zespół. Przegraliśmy, ale będziemy trenować, robić postępy i wrócimy na najwyższy poziom – mówił niemiecki szkoleniowiec, który zwrócił uwagę na zmęczenie fizyczne swoich zawodników.
Pedri i Frenkie de Jong rozegrali bardzo dużo minut, a ważne, żeby obaj byli wypoczęci. W drugiej połowie było widać, że niektórzy piłkarze są bardzo zmęczeni. Jesteśmy rozczarowani. Kiedy przez tyle minut jest 1:1, trzeba zagrać mądrzej w końcówce. Tego nam zabrakło – skwitował trener Barcelony.

W zdecydowanie innym tonie wypowiadał się szkoleniowiec Paris Saint Germain, który docenił klasę rywala, a jednocześnie zaznaczył, że piłkarze PSG zdominowali Barcelonę w drugiej części meczu.
W drugiej połowie uważam, że byliśmy lepsi, zasłużyliśmy, stworzyliśmy wiele okazji i poprawiliśmy naszą grę. Jestem bardzo zadowolony, bo niezależnie od tego, kto gra i jakie mamy problemy, jesteśmy razem – z naszymi kibicami. To zwycięstwo uważam za ważne, bo grać przeciwko FC Barcelonie to zawsze ogromne wyzwanie – mówił Luis Enrique.
Paris Saint-Germain pokonało Barcelonę 2:1 na Montjuïc, i to bez pięciu podstawowych zawodników, a MVP meczu został Nuno Mendes. Zwycięstwo sprawiło, że PSG zostało pierwszym zespołem w historii, który pokonał „Blaugranę” trzy razy z rzędu w europejskich rozgrywkach. Środowe spotkanie to ogromny pokaz siły kadry i trenerskiej wizji Luisa Enrique. Fantastyczne zmiany Ramosa i Kang In Lee, obiecujący debiut Quentina Ndjantou w Lidze Mistrzów, kapitalny występ defensywy oraz inteligencja taktyczna sprawiają, że paryżanie po raz kolejny wysyłają sygnał całej Europie i potwierdzają – „Les Parisiens” na stałe zameldowali się w panteonie najlepszych drużyn kontynentu.
Zapraszamy do zapoznania się ze skrótem spotkania.
Po dwóch pierwszych kolejkach PSG plasuje się na trzecim miejscu w tabeli z dorobkiem sześciu punktów. Kolejny mecz w Champions League zagramy na wyjeździe z Bayerem Leverkusen. Spotkanie zostanie rozegrane 21 października o 21:00. Transmisja, jak zwykle, w Canal Pus.

