Wymęczone zwycięstwo w wyrównanym meczu w Bretanii. Brest 0 – 1 PSG.

Z 15. na 7. miejsce po jednym meczu

Paryżanie wracają na odpowiednie tory? Po słabym początku sezonu w końcu, powoli, zaczynają prezentować odpowiednią formę. Udali się do Brestu, gdzie po wyrównanym, choć kontrolowanym spotkaniu wygrali 1:0.

W meczu ze Stade Brestois 29 Luis Enrique przywdział odświętny garnitur od pierwszej minuty. Bez eksperymentów oraz pomijania największych gwiazd drużyny. Sytuacja w lidze przed spotkaniem z pewnością przyczyniła się do decyzji Lucho, który nie mógł być zadowolony z 15. miejsca paryżan w tabeli przed starciem z drużyną z Bretanii.

Na bramce wystąpił Safonov. W obronie Nuno, Pacho, Marquinhos i Hakimi. W pomocy Neves, Vitinha i Warren. W ataku natomiast Kvara, Ferran i Dembélé. Zatem z wyjściowej jedenastki tylko Warren i co oczywiste – Ferran, nie wyszli w pierwszym zestawieniu na finał Ligi Mistrzów z Arsenalem w maju.

Brest również wyszedł w mocnym zestawieniu. Trener Lachuer mógł skorzystać, poza niedawno kontuzjowanym Brendanem Chardonnetem, ze wszystkich realnie współzawodniczących o pierwszą jedenastkę zawodników drużyny. Przed spotkaniem drużyna ze Stade Francis-Le Blé znajdowała się na 7. miejscu w tabeli i nie poniosła jeszcze w tym sezonie porażki.

Ferran po raz kolejny ukąsił

Od 1. minuty paryżanie usiedli na Bretończykach, co opłaciło się już w 5. minucie. Neves zagrał z głębi pola do Dembélé, który finezyjnie zgrał do Ferrana. Torres po profesorsku, mocnym strzałem po ziemi, pokonał z dwudziestego metra bramkarza gospodarzy. W 9. minucie Dembélé w swoim stylu zszedł ze strzałem z prawej strony pola karnego. Strzał po interwencji bramkarza dobijał Kvara, ale przestrzelił w dogodnej sytuacji. W 13. minucie znowu zagotowało się pod bramką Brestu. Dembélé przejął na połowie rywali i wystawił piłkę do João, który znalazł się w polu karnym. Ten zwiódł rywali na zamach i oddał do Ousmane’a, jednak jego strzał został zablokowany.

Gospodarze się nie poddawali

Zawodnicy Brestu nie ograniczali się tylko do obrony. W dogodnej sytuacji do dośrodkowania w polu karnym znalazł się Versini, ale je przeciągnął. Niezłą okazję do strzału miał też Doumbia. Najlepszą natomiast sytuację sprzed pola karnego zmarnował Mboup. Pomimo przewagi paryżan gospodarze mieli wyraźny pomysł na ten mecz. Doprowadzili też do kilku wrzutek na Ajorque’a z bocznych sektorów boiska. Safonov musiał się też raz bardzo spiąć w pierwszej połowie, broniąc groźnego strzału po rykoszecie, zmierzającego do siatki przy bliskim słupku.

Niestety, około 35. minuty Hakimi poczuł pachwinę. Sprawdzał jeszcze, czy może grać, uraz zatem na pierwszy rzut oka nie wydaje się groźny. Został jednak zmieniony przez Fabiana Ruiza. Od tego momentu Zaire-Emery zastąpił Achrafa na prawej obronie, zwalniając miejsce w środku pola Hiszpanowi.

Sędzia popełnił błąd?

Na drugą połowę oba zespoły wyszły bez zmian. W 50. minucie Nuno popełnił katastrofalny błąd i podał praktycznie na czystą pozycję do Doumbii, który miał dużo czasu, aby, stojąc samemu w polu karnym oko w oko z Safonovem, wybrać róg. Trafił jednak w słupek. Nie minęła minuta, a piłkę z siatki po jeszcze bardziej kuriozalnym błędzie Bradleya Locko (zagrał między nogami własnego bramkarza, bez szczególnego udziału kogokolwiek w okolicy) musiał wyciągać Selvik. Sędzia spotkania, z sobie tylko znanych przyczyn, odgwizdał jednak w tej sytuacji faul Warrena. Szkoda… Możliwe, że bylibyśmy świadkami samobója sezonu.

Cios za cios w drugiej połowie

W 56. minucie fenomenalną interwencją po strzale głową z rzutu rożnego popisał się Safonov. Ekwilibrystycznym i efektownym rzutem obronił mocny i celny strzał z kilku metrów, wybijając piłkę w bok bramki. W 61. minucie w rogu pola karnego groźnie stracił piłkę Zaire-Emery, a Brest przed golem wyrównującym uchronił rozpaczliwy wślizg Pacho.

W 65. minucie w miejsce Dembélé i Kvichy na boisku zameldowali się Doué i Akliouche. Pierwszy z nich dość szybko popisał się świetnym podaniem w uliczkę do Ferrana, który jednak za długo zbierał się do oddania strzału i w efekcie został powstrzymany przez obrońcę. Désiré był głodny gry i oddał też groźny strzał z pola karnego.

Dro i Godts zameldowali się na murawie, zmieniając Torresa i Warrena. W związku z tymi roszadami na prawej obronie zagrał… João Neves. Do końca Brest stanowił wielkie zagrożenie. Raz jeszcze świetną interwencją musiał popisać się Safonov, kiedy w doskonałej sytuacji znalazł się Mboup. Na szczęście zawodnikom z Bretanii nie udało się wyrównać, a co za tym idzie – paryżanom udało się dowieźć jednobramkowe prowadzenie.

Wracamy na odpowiednie tory?

Mecz był co do zasady wyrównany. W grze żołnierzy Enrique widać było dalej dużo niedokładności. Na miano zawodnika meczu zasłużył jednak Safonov, a to mówi dużo o przebiegu spotkania. Udało się jednak odnieść pierwsze zwycięstwo w sezonie i wywindować pozycję w lidze z piętnastej na siódmą. Za tydzień należy jednak oczekiwać dużo lepszej gry, gdyż PSG zmierzy się z Marsylią, zatem poza wynikiem sportowym zawodnicy będą rywalizować również o prestiż.

Podobne wpisy