Jak już powszechnie wiadomo – potężna drużyna piłkarska stanowiła jedno z największych marzeń paryskich koneserów futbolu. Dopiero z czasem, wśród politycznych i administracyjnych komplikacji, w murach Parc des Princes zrobiło się miejsce na realną świadomość celu oraz szczere przywiązanie do idei klubu. Zaistnienie wśród francuskiej elity stało się więc wyzwaniem, któremu Paris Saint-Germain postanowiło sprostać stopniowo.
Wybór oczywisty
Biletowy skandal, w wyniku którego francuski projektant mody Daniel Hechter został odwołany ze swojego stanowiska był prawdziwym wstrząsem dla stołecznej piłki. Klub potrzebował nowego prezesa w trybie natychmiastowym. Dla FFF wybór okazał się oczywisty; 9 stycznia 1978 roku stery w PSG oficjalnie przejął Francis Borelli, który jako jeden z przyjaciół Hechtera, pełnił wcześniej rolę dyrektora.
Borelli od najmłodszych lat marzył o karierze piłkarza; w Tunezji, gdzie się wychowywał, grał w klubie Patriote de Sousse. Jednocześnie służył w wojsku i to właśnie dzięki temu pierwszy raz zobaczył Paryż w wieku 19 lat. W stolicy Francji rozegrał nawet kilka spotkań w rezerwach Red Star. W późniejszych latach swoich sił próbował także w AS Cannes. Niestety nie udało mu się wyróżnić na boisku. Zdecydował się na założenie własnej firmy reklamowej, która okazała się źródłem wielu sukcesów i zawodowych znajomości. Pomimo tego, nie zaprzestał być pasjonatem piłki nożnej. Te dwie cechy okazały się kluczowe na dalszej drodze jego życia.
„Paris Saint-Germain to coś niezwykłego, to cała moja miłość. Nic lepszego nigdy mi się nie przydarzyło.” – mówił Borelli o sobie.
Jego nastawienie nie pozostawało niezauważalne wśród graczy, pracowników i kibiców. Według dostępnych źródeł historycznych, traktował on drużynę jak prawdziwą rodzinę. Świadczy o tym chociażby fakt, iż zawodników przyjmował w swoim własnym mieszkaniu, zamiast robić to na oficjalnym gruncie. W pamięci wielu zapisał się nie tylko jako prezes, lecz także jako „ojciec PSG”.
Plan Francisa Borelliego nie opierał się na rewolucjach, a na systematyczności i stabilności. W latach 1978-1981 zapewnił klubowi wiele wzmocnień, które okazały się kluczowe w wyjątkowym roku 1982, kiedy to PSG sięgnęło po pierwsze w historii trofeum – Puchar Francji.
Do Paryża trafili między innymi zawodnicy tacy jak :
Luis Fernandez – francuski defensywny pomocnik hiszpańskiego pochodzenia; miał zaledwie 19 lat, gdy podpisywał kontrakt z PSG. Cechowała go umiejętność szybkiego odbierania piłki oraz stosowania precyzyjnych podań
Dominique Baratelli – w barwach Paris Saint-Germain rozegrał 282 mecze jako bramkarz. Został określony przez kibiców mianem „zabójcy rzutów karnych” z racji niebywałej skuteczności przy obronie „jedenastek”. Jak podaje Transfermarkt, jest czwartym zawodnikiem z największą liczbą meczów rozegranych w całej Ligue 1 (594 spotkania w trzech różnych klubach)
Dominique Bathenay – defensywny pomocnik, przez siedem sezonów pełnił rolę kapitana. Jako były gracz AS Saint-Étienne wiedział, jak wygląda prawdziwe zdobywanie trofeów; starał się wprowadzić „zwycięską mentalność” w zespole
Dominique Rocheteau – napastnik, przybył do klubu w 1980 roku z Saint-Étienne. Obecnie jest szóstym najlepszym strzelcem w historii PSG, mając na swoim koncie okrągłe 100 bramek.
Duże postępy prezentowali również piłkarze, którzy w PSG grali już za czasów ery Hechtera. Zawodnicy tacy jak Mustapha Dahleb, Jean-Marc Pilogret , Carlos Bianchi czy François M’Pélé na stałe pozostali ulubieńcami kibiców oraz symbolem zmieniających się struktur w klubie.
Powoli do celu
Cztery pierwsze lata funkcjonowania nowego prezesa nie przyniosły spektakularnych wyników. Zamiast tego drużyna z sezonu na sezon konsekwentnie „wspinała się” na wyższe szczeble tabeli Division 1, zaczynając od 13. miejsca (1979). Pomimo tego ambicje Francisa Borelliego nie malały; swego czasu starał się nawet sprowadzić do Paryża ówczesną gwiazdę Saint-Étienne – Michela Platiniego. Zachwyt francuskim pomocnikiem prezes postanowił ukazać we własnym stylu – zdecydował się napisać do niego list. Portalowi SOFOOT udało się przytoczyć jego treść.
„Szanowny Panie Platini, proponuję Panu, aby jeszcze bardziej zapisał się Pan w historii naszego sportu, stając się budowniczym naszego obiecanego przeznaczenia. […] Nie mam oporów przed publicznym przyznaniem, że potrzebujemy Pana, i oświadczeniem z przyjacielską powagą, jak bardzo wydaje mi się, że przypisana Panu rola jest dla Pana stworzona. […] Szanowny Panie Platini, zostań Paryżaninem.”.
Wszystko miało miejsce w sezonie 1981/1982. W lidze Paryżanie zakończyli sezon na siódmym miejscu w tabeli z 43 punktami na koncie. Znacznie lepiej poradzili sobie w Pucharze Francji. Po pokonaniu kolejno Nîmes, Noeux les-Mines, Olympique Marsylii, Bordeaux oraz Tours zakwalifikowali się do pierwszego w swojej historii finału rozgrywek. Jak na ironię losu, finałowym rywalem PSG okazało się…Saint-Étienne Michela Platiniego!
Skład PSG na finałowe starcie przeciwko AS Saint-Étienne na Parc des Princes:
Bramkarz : Dominique Baratelli
Obrońcy : Luis Fernandez, Jean-Marc Pilorget, Dominique Bathenay, Philippe Col
Pomocnicy : Jean-Claude Lemoult, Saar Boubacar, Mustapha Dahleb
Napastnicy : Nambatingue Toko, Dominique Rocheteau, Ivica Šurjak
Funkcję trenera PSG pełnił wówczas Georges Peyroche
Źródło : histoiredupsg.fr
Mecz z 15 maja 1982 dostarczył kibicom jak i samemu prezesowi prawdziwy ogrom emocji. Piłkarze z Saint-Étienne, którzy już w poprzednim sezonie byli finalistami Coupe de France, zostali uznani za faworytów jeszcze przed pierwszym gwizdkiem.
Pierwsze minuty spotkania zdominowali Paryżanie. Początkowo wynik meczu otworzył Ivica Šurjak strzałem z rzutu wolnego pośredniego, jednak sędzia Michel Vautrot odmówił uznania tego gola. Sytuacja ostatecznie zmieniła się po niecałej godzinie gry; po dośrodkowaniu z lewej strony przez wspomnianego wcześniej Šurjaka, Nambatingue Toko opanował piłkę i strzelił pierwszą uznaną w tym starciu bramkę. Radość paryskich kibiców trwała niewiele ponad kwadrans – w 78. minucie, po strzale z odległości zaledwie sześciu metrów Michel Platini wyrównał wynik spotkania. Do końca regulaminowego czasu gry nie uległ on zmianie, co oznaczało dogrywkę. W międzyczasie boisko zdążył opuścić Mustapha Dahleb (zastąpił go Michel N’Gom). Dziewięć minut po następnym gwizdku Platini zaliczył kolejne trafienie (1:2). Napięcie na trybunach Parku Książąt sięgało zenitu, a nadzieja na zwycięstwo piłkarzy ze stolicy zdawała się maleć. Przeciwnicy mieli mecz w garści do ostatniej, 120. minuty, kiedy to po kolejnym już dośrodkowaniu w wykonaniu Šurjaka, z prawego skraju pola karnego do bramki trafił Dominique Rocheteau. Choć obie drużyny czekała jeszcze seria rzutów karnych, fani Paris Saint-Germain nie zwlekali i radośnie wbiegli na boisko. W tym samym czasie sam Francis Borelli w wyniku emocji uklęknął, by ze wzruszeniem pocałować murawę Parc des Princes.

Francis Borelli całuje murawę Parc des Princes, Źródło : Le Parisien
Po trzydziestu minutach przerwy rozpoczęto rzuty karne. Zawodnicy obu zespołów długo trafiali bezbłędnie. Gdy przyszedł czas na ostatnie strzały, kapitan Saint-Étienne Christian Lopez nie zdołał pokonać Baratelliego; paryski bramkarz bez problemu obronił jego strzał. Decydujące uderzenie miał wykonać Jean-Marc Pilogret. Zrobił to bez najmniejszego zarzutu, a pierwszy, wyśniony triumf drużyny z Paryża stał się faktem; spełnieniem marzeń zakochanego w swoim projekcie prezesa.
„Bramka Rocheteau była najbardziej intensywnym momentem mojego życia. Straciłem nadzieję. Wszystko się skończyło, żartowałem, powtarzając ludziom obok mnie : „nie możemy nie wyrównać!”. A potem Rocheteau strzelił gola… To było wyzwolenie! Eksplozja radości! Nie do pomyślenia… Pocałowałem więc murawę, tę błogosławioną ziemię Parc des Princes, by podziękować niebiosom… tak jak muzułmanie, których widziałem w Tunezji, którzy całowali ziemię, by podziękować swojemu Bogu.” – mówił Borelli niedługopo finałowym spotkaniu.

Piłkarze PSG świętując zwycięstwo nad AS Saint-Étienne, Źródło : Le Parisien

Kibice PSG podczas finału, Źródło : Le Parisien
Decyzja gwiazdora
To moment, w którym możemy również podsumować historię listu prezesa. Zaledwie dwa tygodnie przed finałem Coupe de France Platini wybrał się do Turynu, gdzie poznał szczegóły oferty Juventusu. Jednocześnie zabiegał o niego także Arsenal. Z trzech klubów oferujących mu kontrakt PSG odrzucił od razu, czego powodem miała być niechęć do dalszej gry na francuskiej ziemi. Najlepszy francuski piłkarz XX. wieku (według France Football) oraz trzykrotny zdobywca Złotej Piłki finalnie trafił do Włoch, gdzie zakończył swoją karierę w 1987 roku.
Pierwsze kroki w Europie
Po zdobyciu pierwszego trofeum Paryż nie zamierzał osiąść na laurach. Już w kolejnym sezonie znacznie poprawił swoją pozycję w tabeli ligowej, zajmując trzecie miejsce tuż za mistrzowskim Nantes i drugim Bordeaux. Był to również drugi rok z rzędu, w którym Paryżanie sięgnęli po Puchar Francji, pokonując Nantes (3:2). Co najistotniejsze, sezon 1982/1983 to moment debiutu Paris Saint-Germain na europejskim podwórku. Z racji zwycięstwa 15 maja, 15 września 1982 roku drużyna rozegrała swój pierwszy mecz w ramach pierwszej rundy nieistniejącego obecnie Pucharu Zdobywców Pucharów, przeciwko Lokomotiv Sofia. Dwumecz zakończył się wynikiem 5:2 dla Paryżan i kwalifikacją do kolejnej rundy. Były to dwa zwycięskie starcia przeciwko Swansea City (3:0). Następne ćwierćfinały okazały się pechowe – belgijski Waterschei Thor zwyciężył łącznym wynikiem 3:2.
Podsumowanie
Pierwsze lata prezesury Francisa Borelliego to okres, który ukazuje wielkość paryskich marzeń i wiary w potencjał stołecznego futbolu. Pierwsze zdobyte trofeum było wyraźnym sygnałem – Paryż jest gotów, by sięgnąć po więcej zarówno w kraju, jak i w Europie. Jednak wygrywania, tak jak wszystkiego innego, trzeba się nauczyć. Druga część tej opowieści będzie zatem historią zespołu, który z pragnień i ambicji uczynił fundament swojej tożsamości oraz prezesa, którego czekała najtrudniejsza próba lojalności względem własnych ideałów.

