Przed nami jedno z najciekawszych starć nadchodzącej kolejki Ligi Mistrzów. Paris Saint-Germain podejmie na Parc des Princes niepokonany w tych rozgrywkach Tottenham Hotspur. Obie drużyny wchodzą w ten mecz w zupełnie innych nastrojach, co tylko podkręca temperaturę widowiska. W tym miejscu warto wspomnieć, że w ostatnim ligowym starciu PSG zaprezentowało się z dobrej strony, pewnie pokonując Le Havre 3:0. Spurs natomiast przylecą do Paryża w zdecydowanie innej atmosferze – „Koguty” zanotowały bolesną porażkę 1:4 z Arsenalem w derbach północnego Londynu. Potyczka z „Kanonierami” obnażyła defensywne mankamenty podpoiecznych trenera Franka i pokazała, że mimo świetnego startu sezonu wciąż mają nad czym pracować.

Pamiętajmy jednak, że forma w spotkaniach ligowych nie zawsze przekłada się na Ligę Mistrzów. Tottenham pozostaje jedną z najbardziej solidnych drużyn fazy grupowej – jeszcze nie przegrał i imponuje organizacją gry, balansując między pragmatyzmem a intensywnością charakterystyczną dla drużyn z Premier League. PSG z kolei przystępuje do meczu po przegranej z rewelacyjnym w tym sezonie Bayernem Monachium. Paryżanie potrzebują zatem mocnego występu, by wrócić na właściwe tory i nie dopuścić do nerwowej końcówki fazy grupowej.

Ostatni oficjalny mecz PSG ze Spurs odbył się w sierpniu br. w finale Superpucharu Europy. Wówczas, po pełnym emocji widowisku, górą byli paryżanie i po serii rzutów karnych finalnie podnieśli pierwszy tytuł w tym sezonie. Tamten mecz pokazał, jak blisko siebie pod kątem sportowym są obie drużyny i jak niewiele trzeba, by szala zwycięstwa przechyliła się w jedną ze stron.

PSG – SPURS, Źródło: Canal+Sport, YouTube

Tottenham zaliczył bardzo dobry początek sezonu, jest jak dotąd niepokonany w Lidze Mistrzów. Większość ich zawodników była na zgrupowaniu reprezentacji. To silna drużyna, a mecz nie będzie przypominał Superpucharu Europy. Chcemy dominować. Będzie ciężko, ale gramy na Parc des Princes – powiedział Luis Enrique na konferencji przedmeczowej. Słowa hiszpańskiego szkoleniowca pokazują skalę trudności jutrzejszej rywalizacji, ale także pewną wiarę w to, że paryska drużyna, zwłaszcza u siebie, potrafi narzucić przeciwnikowi swoje warunki.

Luis Enrique / Źródło: Metro

Środowe spotkanie może mieć również symboliczny wymiar. Jeśli Marquinhos pojawi się jutro na murawie, rozegra swój 500. mecz dla PSG. Będzie to osiągnięcie wyjątkowe, stawiające go w gronie absolutnych legend piłkarskich, zarówno we Francji, jak i na świecie. Potencjalne pojawienie się na boisku potwierdzi dodatkowo, że Brazylijczyk jest już w pełni zdrów, czego nie można powiedzieć o innych zawodnikach francuskiego klubu.

Z Tottenhamem na pewno nie zagrają Achraf Hakimi oraz Desire Doué, co wyraźnie osłabia dynamikę PSG w sekcji ofensywnej. Z drugiej strony kibiców może ucieszyć informacja, że na ławce rezerwowych prawdopodobnie pojawi się zdobywca tegorocznej Złotej Piłki – Ousmane Dembélé, który wraca do zdrowia po urazie.

Pierwszy gwizdek w środę (26.11) o 21:00. Transmisja w Canal + Extra 5.