Paris Saint-Germain odniosło drugie z rzędu zwycięstwo w Ligue 1, pokonując na wyjeździe FC Metz 2:3. Choć paryżanie nie uniknęli momentów nerwowości, szczególnie w końcówce spotkania, mecz przyniósł wiele pozytywnych sygnałów dla zespołu Luisa Enrique, zwłaszcza w kontekście rywalizacji w bramce oraz dyspozycji młodych zawodników.
Po raz trzeci z rzędu między słupkami PSG zameldował się Matvey Safonov. Tym razem Rosjanin nie zdołał zachować czystego konta, jednak jego występ tylko potwierdził, że wyrósł na realną konkurencję dla Lucasa Chevalliera w walce o miejsce w podstawowym składzie. Safonov był pewny w rozegraniu i kilkukrotnie ratował zespół w trudnych momentach, pokazując, że jego obecność w bramce nie jest przypadkowa. Kibice tym bardziej nie mogą mieć pretensji do rosyjskiego goalkeepera, ponieważ uderzenia Domingueta i Tsitaishvilliego były strzałami z kategorii „nie do obrony”.
Pierwszego gola dla PSG zdobył Gonçalo Ramos, który tym razem rozpoczął spotkanie w wyjściowym składzie. Portugalczyk nie pełnił roli „jokera”, a był pierwszym wyborem Luisa Enrique i wywiązał się z tego zadania, otwierając wynik meczu i dobrze odnajdując się w ofensywnych schematach zespołu.
Na szczególne wyróżnienie zasługują jednak młodzi zawodnicy Paris Saint-Germain. Ibrahim Mbaye rozegrał znakomite spotkanie, notując dwie asysty i regularnie siejąc zamieszanie pod bramką Fischera. Był bliski gola po uderzeniu w poprzeczkę i wielokrotnie pokazywał odwagę w grze jeden na jednego, imponując znakomitym przyśpieszeniem. Dobra postawa reprezentatna Senegalu zaowocowała tytułem MVP spotkania. Bardzo dobry mecz rozegrał również drugi z paryskich młodzików. Quentin Ndjantou zapisał się na kartach historii, zdobywając swoją pierwszą bramkę dla seniorskiej drużyny PSG i to właśnie po podaniu wcześniej wspomnianego Mbaye. Obaj wyrastają na duet, który w przyszłości może poważnie straszyć ligowych i międzynarodowych rywali.
Na dobre do składu wrócił także Désiré Doué. To właśnie on wykończył kontratak, podwyższając prowadzenie PSG na 3:1. Choć miał jeszcze kilka okazji, by wpisać się na listę strzelców po raz kolejny, już teraz widać, że z meczu na mecz łapie rytm i pewność siebie, tak potrzebne w systemie gry hiszpańskiego szkoleniowca. Można być zatem spokojnym o dalszą dyspozycje Francuza, gdyż ten z dnia na dzień udowadnia, że jego forma jest na fali wznoszącej.
Warto wspomnieć o dobrej postawie beniaminka ligii francuskiej, gdyż Metz nie zamierzało oddać zwycięstwa bez oporu. Gospodarze walczyli do końca, a największym zagrożeniem był gruziński skrzydłowy Giorgi Tsitaishvili, który robił sporo „wiatru” na skrzydłach. To właśnie po jego efektownej, koronkowej akcji „Les Grenats” zdobyli bramkę kontaktową na 2:3, wprowadzając nieco nerwowości w końcówce spotkania.
Dzięki wczorajszemu zwycięstwu Paris Saint-Germain objęło prowadzenie w tabeli Ligue 1 i ma obecnie dwa punkty przewagi nad RC Lens, które swój mecz rozegra dopiero dziś.
Następny mecz paryżanie rozegrają w środę (17.12) o 18:00. Drużyna Luisa Enrique podejmie zespół Flamengo w ramach finału Pucharu Interkontynentalnego.

