Historyczny pogrom w Villarealu. PSG nie pozostawiło złudzeń

Cztery gole w 9 minut. Rekord LM

Paryżanie do Villarealu jechali z pewnymi obawami. Nie wiedzieli czego do końca się spodziewać gdyż było to pierwsze starcie między tymi ekipami w historii. Cóż, ekipa gospodarzy z pewnością je zapamięta. Takiego lania nie dostali bardzo długo przegrywając a 0:6. To był pogrom.

PSG już od pewnego czasu musi radzić sobie ze sporymi osłabieniami. Z powodu urazów z gry wypadli Mendes, Dembele i Marquinhos. Oni jednak wkrótce powinni wrócić do gry. Gorzej wygląda sytuacja Kvaratskhelii. W jego przypadku mówimy najpewniej o końcu sezonu. To oznacza, że aż czterech podstawowych graczy było niedostępnych na starcie w Villarealu. Ich miejsce zajęli Mayulu, Warren, Zabarnyi i Lucas Hernandez.

Nie powinno to stanowić dla nas problemu, szczególnie, że każdy z nich dobrze zna swoją rolę na boisku i godnie potrafił ich zastąpić. Nie inaczej było i tym razem. Luis Enrique obawiał się przed meczem o trudności z posiadaniem piłki, bowiem podobny styl gry prezentowali gospodarze. Może i tak, ale nie potrafili przeciwstawić się wysokiemu pressingowi PSG, który Paryżanie doprowadzili niemal do perfekcji. Dzięki temu potrafili wysoko odbierać piłkę i już na początku meczu pozbawili złudzeń miejscowych.

Strzelanie w 9 minucie rozpoczął Joao Neves, który wykorzystał zamieszanie w polu karnym po rzucie rożnym. To był początek kanonady, która ostatecznie zakończyła się po ośmiu minutach. W tym czasie bramkę podarowali nam gospodarze źle wyprowadzając piłkę z własnej połowy. Tak właśnie do siatki trafił Doue. Chwilę później swoje trafienia dołożyli Mayulu i Ruiz zamykając jakąkolwiek dyskusję na temat zwycięzcy tego spotkania. Po 4 bramkach PSG nieco zwolniło, ale pozwoliło miejscowym na tylko jeden celny strzał. Tak też skończyła się pierwsza połowa.

W drugiej ewidentnie było widać, że Paryżanie nie forsowali tempa. Dobrze obrazuje to statystyka strzałów. Więcej po przerwie oddał ich Villareal, choć tylko jeden z nich był celny. My byliśmy zdecydowanie bardziej skuteczni. Naszych strzałów było siedem z czego aż cztery poleciały w światło bramki. Skuteczność wynosiła 50%, bowiem dołożyliśmy do wyniku dwa trafienia. Najpierw drugi raz do siatki trafił Ruiz, później historycznie bramkarza pokonał młodziutki David Boly.

Dla 17 latka to premierowe trafienie w barwach PSG, którego jest wychowankiem. Z pewnością więc to spotkanie zapamięta na długo, podobnie do Villarealu, który został zmieciony z powierzchni ziemi praktycznie w 9 minut. Warto podkreślić, że to najszybciej strzelone bramki w historii rozgrywek. Nikt tak szybko nie zaaplikował rywalom tylu trafień. Według doniesień agencji Associated Press, powołującej się na UEFA, poprzedni rekord należał do Realu Madryt: hiszpański gigant zdobył czwartą bramkę w 20. minucie wygranego 6:2 meczu z Dinamem Zagrzeb w 2011 roku. Paryżanie poprawili ten wynik o trzy minuty.

Wychodzi więc na to, że Paryżanie wcale nie potrzebują Ousmane Dembele czy Khvichy Kvaratskhelii, aby strzelać masę goli. Potwierdzają tym samym, że tworzymy prawdziwą drużynę. Gdy nie ma jednego zawodnika inny bez problemu potrafi go zastąpić. Czyżby już teraz PSG wchodziło w swój magiczny „tryb Ligi Mistrzów”? Wiele na to wskazuje. Na razie nie ma na nas mocnych i bardzo możliwe, że tę fazę ligową zakończymy bez ani jednej porażki. Wychodzi na to, że pierwszy raz od dłuższego czasu będziemy w bardzo korzystnej sytuacji w fazie pucharowej. Oby przełożyło się to na 3 z rzędu Puchar.

Pisaliśmy o tym 02.11: Pierwsze starcie w historii. Zapowiedź Villarreal – PSG

Zdjęcie w grafice: Match Football Paris SG x AS Saint Étienne Stade Parc Princes - Paris XVI (FR75) - 2025-01-12 - 31, autor: Chabe01, licencja CC BY-SA 4.0, via Wikimedia Commons. Zmodyfikowano (kadr, tytuł, logo). Grafika jest utworem zależnym udostępnionym na tej samej licencji (CC BY-SA 4.0); logo FC Pologne i znaki PSG nie są objęte licencją CC.

Podobne wpisy