Był jednym z pierwszych transferów w „nowej erze PSG”. Był również jednym z tych niewielu, które Luisowi Camposowi się po prostu nie udały.
Miał być gwarantem bramek i stworzyć wraz z Mbappe, Barcolą, Dembele i Ramosem atak z najwyższej półki. W teorii wyglądało to bardzo dobrze, młody zawodnik z dużym potencjałem – silny, skuteczny i z dużą szansą na rozwój a co najważniejsze – Francuz. To dlatego PSG zapłaciło za niego niemal 100 milionów euro. Z perspektywy czasu ta kwota jest absurdalnie wysoka zważając na jego występy w Paryżu.
Kolo Muani pokazał jednak zupełnie inną twarz niż tą z której kojarzyliśmy go w Eintrachcie. Zagubiony, niedokładny, wyglądał jakby zupełnie nie wiedział co robi i gdzie się znajduje. Bardzo szybko przejrzał go Luis Enrique, który co prawda dawał mu szanse, jednak do czasu. Cierpliwość wobec niego się skończyła a PSG zmieniło ustawienie bez klasycznego napastnika.
Randal z kolei udał się na wypożyczenie. Najpierw do Juventusu, gdzie nie radził sobie najgorzej – w 22 spotkaniach strzelił 10 bramek i dołożył do tego 3 asysty. „Stara Dama” chciała zatrzymać go na dłużej, jednak trwająca saga nie przyniosła pozytywnego zakończenia. Francuz wrócił do PSG, tylko na chwilę. Obecnie przebywa na wypożyczeniu w Tottenhamie Hotspur.
Tam radzi sobie bardzo słabo. W 19 meczach ma na koncie tylko 2 bramki i tyle samo asyst. Co ciekawe te trafienia zanotował w meczu Ligi Mistrzów z PSG. W Premier League jeszcze się nie przełamał. Mało prawdopodobne jest, aby „Koguty” chciały kontynuować współpracę. Problem w tym, że jego umowa z PSG trwa do lipca 2028 roku i nie wiadomo co z nim zrobić.
Najlepszą opcją będzie sprzedaż, jednak czy ktoś pokusi się na nieskutecznego i będącego pod formą Kolo Muaniego? Pewne jest jedno, PSG nie odzyska większości pieniędzy, które w niego zainwestowało. Można śmiało wysunąć wniosek, że to jeden z tych niewielu transferów, który Luisowi Camposowi się po prostu nie udał.

