Jednym z niewielu, o ile nie jedynym, zimowym transferem PSG może okazać się diament ze szkółki Blaugrany – Dro Fernandez. W mediach zaczęto zastanawiać się dlaczego wybrał akurat Paryż. Szczegóły zdradził kataloński „Sport”.

W Katalonii panuje przekonanie, że tracą oni jednego z najbardziej obiecujących zawodników La Masii. Dro Fernandez, bo o nim mowa, zadebiutował w Dumie Katalonii połowie ubiegłego roku. Miało to miejsce we wrześniu w wygranym 2:1 spotkaniu z Realem Sociedad. Miał też okazję wystąpić na przedsezonowym tournee, gdzie również pokazał się z dobrej strony.

Chociażby w starciu z Vissel Kobe udało mu się nawet wpisać na listę strzelców. Już wtedy było wiadomo, że drzemie w nim niesamowity potencjał. Jak na swój wiek cechuje go ogromna dojrzałość, umiejętności techniczne i boiskowy zmysł. Wystarczy powiedzieć, że ogromne nadzieje z nim związane miał sam Hansi Flick.

Niestety na jego nieszczęście wszystko wskazuje na to, że dołączy on wkrótce do PSG. Miał stracić wiarę w możliwość rozwoju w pierwszej drużynie Barcelony i zaczął szukać dla siebie nowego miejsca. Zdaniem mediów jest już przesądzone, że trafi właśnie do Paryża. Miał to oznajmić trenerowi i kolegom z drużyny, którzy czuli się ogromnie rozczarowani jego postawą.

Zaczęto się jednak zastanawiać co było momentem decydującym o podjęciu takiej decyzji. Szczegóły zdradził kataloński „Sport”. Zdaniem dobrze zorientowanego źródła najważniejszy w tej transakcji okazał się Luis Enrique. Miał on osobiście spotkać się z Dro i zapewnić go, że regularnie będzie grał w PSG. To miało przekonać 18-latka do zmiany barw.

Jak dotąd wystąpił w 5 meczach Barcelony, notując jedną asystę. Udało mu się również zagrać w Lidze Mistrzów, gdzie zmierzył się z Olympiakosem w fazie ligowej. Portal Transfermarkt wycenia go na 5 milionów euro. PSG ma za niego zapłacić milion więcej. Tyle wynosi jego klauzula odejścia.