Ekskluzywny wywiad z redaktorem Chelsea FC Poland!
PSG już dzisiaj w ramach rewanżowego starcia 1/8 finału Ligi Mistrzów zmierzy się z Chelsea. Z tej okazji przygotowaliśmy dla was ekskluzywny wywiad z redaktorem Chelsea FC Poland. Opowiedział nam w nim o swoim przywiązaniu do Chelsea, zmianach właścicielskich i ostatnich wynikach klubu. Zapraszamy!
Naszym rozmówcą jest Hubert Anuszkiewicz, od dziewięciu lat z przerwami pisze o Chelsea, a od dwóch jestem redaktorem Chelsea Poland. Poza tym piszę dla mkszaglebie.pl, regularnie uczęszczając na mecze Zagłębia. Kocha piłkę nożną pod względem taktycznym i to na tym polu przede wszystkim stara się o niej dyskutować i pisać. Odbyliśmy bardzo przyjemną rozmowę na którą serdecznie zapraszamy.
(Wojciech Jagodziński – PSGOnline/ FCPologne) – Zacznijmy od najważniejszego pytania – dlaczego Chelsea?
Hubert Anuszkiewicz (Chelsea Poland) – Zawsze dziwnie mi się o tym opowiada, mając na uwadze że wpływ na moje dalsze piłkarskie życie miał chwilowy dziecięcy zachwyt. Euro 2012 w Polsce, które pochłonęło mnie w pełni, mimo że wcześniej wcale nie interesowałem się futbolem. Mistrzem została Hiszpania, a ja się zachwyciłem ich najlepszym strzelcem, Fernando Torresem. Był to mój pierwszy piłkarski idol. W niedługim czasie odkryłem że poza piłką reprezentacyjną istnieje piłka klubowa (tak – wówczas miałem aż tak „bogaty“ zasób wiedzy), a wspomniany el Niño grał w Chelsea. Jego pobyt na Stamford Bridge nie był oczywiście udany, niemniej sympatia do klubu została mi do dzisiaj.
W klubie przez pewien czas panowało ogromne zamieszanie związane z właścicielem klubu – Romanem Abramowiczem. Pojawiały się głosy, że Chelsea może mieć duży problem z wypłacalnością. Jak na to patrzył fan z niebieskiej części Londynu?
Szczerze? Myślałem że klub upadnie. Pochłonąłem się w tym całym chaosie w pełni i w głowie wyobrażałem sobie że klub od zera będą budować kibice, przez co będę musiał szukać jakiś domorosłych streamów z Sunday League. Dopiero po tym jak Thomas Tuchel z ironicznie podszedł do doniesień, że Chelsea nie stać nawet na podróż autobusem, ze względu na brak środków, o ochłonąłem z ulgą i zacząłem śledzić doniesienia o przedsiębiorcach zainteresowanych pozyskaniem klubu.
Jak z perspektywy czasu oceniasz zmiany właścicielskie? Todd Boehly jest bowiem nową postacią w piłce nożnej i mogło to powodować niepokój kibiców.
Z natury rzeczy jestem pesymistą i tak jak wieńczyłem Chelsea niechybny upadek, tak teraz jestem ogromnym przeciwnikiem nowego konsorcjum właścicielskiego. Konsorcjum, gdyż poza Toddem Boehlym udziały ma także spółka Clearlake Captial, z Behdadem Eghbalim na czele, który w aktualnej sytuacji ma być ważniejszy niż wspomniany Todd. A to dopiero wierzchołek góry lodowej, a ludzi powiązanych z Chelsea jest o wiele więcej, co jest wypadkową mocno rozbudowanej sieci spółek i podspółek. W zasadzie to jest mój największy problem – nadmierna formalizacja struktur klubowych, przez którą sam sukces piłkarski nie jest aż tak ważny jak płynność przedsiębiorstwa.
Amerykanin z futryną wszedł do Premier League dokonując praktycznie na chybił trafił wielu transferów. Później Enzo Maresca szybko zweryfikował ich część twierdząc, że nie są mu potrzebni. Czy to nie wyrzucanie pieniędzy w błoto tylko po to, aby zaznaczyć swoją obecność w lidze?
Jest to dość złożona kwestia. W działaniu nowych właścicieli od początku było widać brak doświadczenia w piłce. Starczy powiedzieć że przed erą rozbudowanej struktury klubowej w Chelsea nie było dyrektora sportowego. Tematem zajął się sam Boehly, który w pełni starał się zadowolić Thomasa Tuchela. Z tego względu w Chelsea zrobiła się ogromna zbieranina indywiduów, którą po roku i tak trzeba było się, w większości przypadków, pozbyć. Schemat licznych transferów powtarza się do dzisiaj, ale ja sam widzę w tym bardziej model biznesowy, niż chęć zaznaczenia swojej obecności w wielkiej grze o nazwie Premier League. W gawiedzi kibiców Niebieskich często rozkłada się transakcje na części pierwsze, wskazując na znaczenie kosztów amortyzacji. W ujęciu ekonomicznym trudno się kłócić, żeby nie miało to sensu, nawet przy takich transferach jak np. Kiernana Dewsbury-Halla, który po zaledwie roku został sprzedany do Evertonu. Do zagadnienia w moim odczuciu trzeba podejść szerzej, podkreślając stabilizacji kadry przy aż tak dużej rotacji kadry
Wróćmy na chwilę do momentu zwolnienia Enzo Maresci. Wydawało się, że w końcu znalazła się osoba, która dobrze potrafi zarządzać kadrą Chelsea i jego pracę popierają wyniki. Skąd więc decyzja o jego wyrzuceniu, która była dla wielu ogromnym szokiem?
Niestety nie będę w tym temacie obiektywny, ponieważ odejście Mareski to w moim odczuciu ogromny błąd ze strony władz klubowych. By być uczciwym podkreślę, że sam chciałem zwolnienia Mareski, ale na pewno nie na półmetku sezonu. W mediach przewinął się szereg informacji, z których wyklarował się obraz jakoby Enzo miał krytykować pracę zarządu. Zaczęło się od braku sprowadzenia obrońcy (co jest zmorą Chelsea w tym sezonie, mając na względzie kontuzje Colwilla), a skończyło na legendarnych „najgorszych 48 godzinach“, które miał Maresca przeżyć odkąd zaczął pracę w Chelsea, o czym powiedział po meczu z Evertonem. Później wydaje się, że właściciele postawili na nim krzyżyk, przez co nie pojawił się na konferencji prasowej po spotkaniu z Bournemouth. Cała ta sprawa moim zdaniem pokazuje, że w Chelsea masz wszystko poddane pod nos, dopóki nie masz żadnego „ale“. Jakakolwiek krytyka kończy się późniejszym, skrupulatnym umniejszaniu jakimkolwiek dokonaniom.
Miejsce Maresci zajął były już trener RC Strabsourg, który mocno dawał się nam we znaki podczas pobytu we Francji. Jak do tej pory oceniasz jego pracę w zespole?
Liam jest człowiekiem, który po zwolnieniu Mareski był prawdopodobnie jedynym rozsądnym wyborem, mając na uwadze czas w jakim doszło do odejścia byłego już szkoleniowca. Preferowane przez nich systemy opierają się o chęć jak najczęstszego posiadania piłki i zbliżonej preferowanej formacji 4-2-3-1. Rosenior wydaje się przy tym mniej zatwardziały i nie boi się eksperymentować. Na pewno daje większą swobodę piłkarzom, co pozwala dla przykładu w pełni wykorzystać potencjał João Pedro. Nie zmusza także, jak to miał w zwyczaju Maresca, bocznych obrońców do odwracania się do środka pola dzięki czemu Malo Gusto może znowu brylować na wahadle. Mój problem polega na tym, że nie jest to w mym odczuciu odpowiedni moment na takie fiksacje. Czołowa czwórka nam ucieka, praktycznie w każdym meczu czuć że musimy walczyć do samego końca, a potencjalna wygrana z PSG wydaje się misją niemożliwą. Rozumiem że Liam szuka tożsamości zespołu, ale według mnie powinien lepiej korzystać z postawionych już fundamentów, zamiast wymyślać kwadratowe jaja.
Kogo z kadry Chelsea wskazałbyś jako jej najmocniejszy punkt? A może masz kilku takich kandydatów?
Aktualnie mogę wskazać dwóch zawodników, którzy całym swoim ciałem i duszą pchają ten zespół do przodu. Bez wątpienia najważniejszym ogniwem, ale i spoiwem jest Moisés Caicedo. Nie wiem o ile w społeczności ogólnopiłkarskiej się o nim mówi, ale kibice Chelsea wielbią go ponad wszystko. W zespole znanym z wybitnych „szóstek“, takich jak Kanté, czy Makélélé, (swoją drogą wszyscy dziwnym trafem mają te kreskę nad literą „e“) on potrafi się z nimi zrównać, a momentami wydaje się że ich przerasta. Ekwadorczyk jest naraz pierwszą linią obrony, ale i motorem napędowym ataku. Łączy wszystkie tercje boiska, dzięki czemu gra The Blues nabiera odpowiedniej płynności. Poza nim trzeba wskazać João Pedro. Brazylijczyk mimo niezbyt entuzjastycznego podejścia fanów od samego początku zachwyca i nie wydaje się jakby miał przestać. Ma niesamowity luz w ruchach i nieustanie widać że myśli nad tym co chce zrobić na boisku, zarówno z piłką przy nodze, jak i bez niej. Przejął się facto rolę kreatora od Cole’a Palmera, a do tego dopieszcza to o rolę egzekutora. Istny ofensywny człowiek orkiestra, którego trudno przypisać do jednej pozycji. Ja sam, dość zuchwale, lubię mówić że jest to nasz „enganche“.
Przed meczami o 1/4 finału Ligi Mistrzów spotkaliśmy się na finale Klubowych Mistrzostw Świata. Pokonaliście nas 3:0. Dla was pewnie to dobre podsumowanie całego sezonu 24/25.
Po 12-stym miejscu w sezonie 2022/23 i szóstym rok później wręcz idealne. Te dwie kampanie pod nową banderą właścicielską były dla nas jak wieczność, aż w końcu doczekaliśmy się na nowo zdobytych trofeów. Po tym co miało miejsce po odejściu Abramowicza nawet i Liga Konferencji pachniała jak Liga Mistrzów. Stąd też zabranie PSG możliwości zgromadzenia wszystkich pucharów, pozycji ogromnego underdoga, było wisienką na torcie i nadzieją na odzyskanie niedawnej świetności.
Wymieniłbyś któregoś z zawodników Chelsea na jego odpowiednik grający w PSG?
Ciekawe pytanie, tym bardziej że czuję ogromne uznanie wobec klubu z Paryża i tego co udało im się dokonać. W ślepo wymieniłbym wszystkich naszych lewoskrzydłowych na Kwaracchelię. Jestem ogromnym fanem jego talentu. Jest to jeden z niewielu skrzydłowych na świecie, który potrafi pięknie dryblować, a ponadto jest na wszech miar inteligentny i wie co chce zrobić – o czym zresztą dobitnie się dowiedzieliśmy w pierwszym meczu na Parc de Princes…
Jak już poruszyłeś ten temat wróćmy więc na chwilę do meczu. Przez ponad 70 minut graliście na dużej intensywności. Pokazywaliście, że ciosem potraficie odpowiedzieć na cios. Co więc wydarzyło się w momencie gdy Vitinha strzelił na 3:2? Kompletnie się posypaliście i przegraliście aż 5:2.
Kwaracchelia wszedł na boisko. A tak mówiąc zupełnie serio to właśnie ta otwarta walka nas wymęczyła, co pogłębił fakt zbyt późno dokonanych zmian. Nie mam absolutnie pojęcia co Rosenior miał w głowie. Wynik 2:2 na tak trudnym terenie powinien brać w ciemno, a zamiast tego nie wiem – chciał wygrać? Nawet nie wiem czy chciał, bo przecież ewidentnie było widać zmęczenie zawodników. Bramka Vitinhi była konsekwencją oczywistego błędu Jörgensena, ale później robotę zrobił świetny pressing PSG. Nowe twarze zobaczyliśmy dopiero w 84 minucie i nie wiem co mieli w takim krótkim odstępie czasu wyczarować. Podsumowując, uważam że problemem był niejasny plan Roseniora na to starcie.
Uważasz, że Chelsea stać na odwrócenie losów spotkania? Czytając komentarze na grupach wydaje się, że fani nie mają co do tego zbyt wielkich nadzieji.
Ja sam także tych nadziei nie mam. Jak to mówi Wojciech Kowalczyk myślę że po porażce z Newcastle będzie to tzw. sparing. Nie czuję by Chelsea chciała się przesadnie męczyć przy takim rezultacie, mając na względzie że po niespodziewanym remisie Liverpoolu z Tottenhamem dalej istnieje szansa na dogonienie czołówki.
Na zakończenie muszę spytać – jaki wynik spotkania przewidujesz w rewanżu?
Myślę że będzie 0:1 dla PSG. To będzie chodzony mecz, bez większej inicjatywy. Co ciekawe podobnie podchodziłem do finału Klubowych Mistrzostw Świata, więc kto wie – może znowu pozytywnie się zaskoczę?
