Gwiazda Bayernu wciąż nie może pogodzić się z porażką w półfinale Ligi Mistrzów
Dwumecz PSG z Bayernem to było istne arcydzieło. Jeden z najlepszych dwumeczów historii Ligi Mistrzów, który zakończył się wygraną PSG w stosunku 6:5. W niektórych przypadkach rana po tym meczu wciąż się nie wygoiła. Tak jest w przypadku Michaela Olise.
Bayern praktycznie od początku sezonu uważany był za jednego z faworytów do wygrania Ligi Mistrzów. W każdych możliwych rozgrywkach grali na wręcz abstrakcyjnym poziomie wygrywając często mecze, które wydawały się przegrane. Gdyby oceniać szanse obu ekip w półfinale jedynie po rundzie ligowej to bez wątpienia bezapelacyjnym faworytem byłby Bayern.
Sytuacja zmieniła się po wejściu w fazę pucharową, wtedy PSG wskoczyło na poziom, który prezentowało rok temu właściwie przez cały sezon. Szanse się wyrównały i nie było już faworyta. Tak też wyglądała rywalizacja o udział w finale. Zadecydowały detale, które ostatecznie przeważyły na korzyść PSG i geniuszu taktycznego Luisa Enrique. Z takim rozwojem sytuacji wciąż nie może pogodzić się Michael Olise, który w dwumeczu zdobył jedną bramkę.
Francuz rozmawiał z portalem modowym w którym poruszono temat wspomnianego półfinału Ligi Mistrzów. „„Od momentu, gdy rozbrzmiewa gwizdek, wszystko zaczyna się odtwarzać w głowie. Potrzeba czasu, żeby to przetrawić. Dowiadujesz się, co można zrobić lepiej. A potem idziesz dalej”. „Czasem wygrywasz, czasem przegrywasz. Nie roztrząsaj tego, tylko wyciągaj z tego wnioski. Nie mów tylko: »No cóż, przegraliśmy«, ale: »Dlaczego? Co zrobiłem?«”.
