Niesamowita determinacja i opanowanie Nuno. Grał po osobistej tragedii!

W życiu każdego człowieka dochodzi czasami do sytuacji kryzysowych. Takich, które powodują, że chce się usiąść, zamknąć oczy i zapaść pod ziemię. Często też doprowadzają one człowieka do zupełnej apatii, tak jednak nie było w przypadku Nuno, który przed meczem z Liverpoolem odebrał bardzo rozczarowujące wieści.

Stabilność emocjonalna jest w profesjonalnym sporcie bardzo ważna. Pomaga ona się zresetować, oczyścić głowę i po prostu odpocząć w ramionach ukochanej osoby, lub osób. Niestety świat jest tak skonstruowany, że nie zawsze w sytuacjach „sercowych” wszystko kończy się happy-endem. To potrafi niesamowicie wpłynąć na piłkarza a najlepszym przykładem na to jest Adriano, którego zupełnie rozbiła śmierć ojca i nie wrócił już na prezentowany wcześniej poziom.

Niestety ogromny ból musi obecnie znosić nasz portugalski boczny obrońca. Nie chodzi tutaj co prawda o śmierć kogoś z rodziny, jednak takie zachowanie jest niemal równoznaczne ze śmiercią bardzo bliskiej osoby. Wszystko miało miejsce przed rozpoczęciem spotkania z Liverpoolem. Jak podaje Tribuna.com dowiedział się o zdradzie swojej narzeczonej w jego domu w Portugalii. O wszystkim poinformował go brat co musiało niesamowicie rozbić Nuno. On jednak wiedział, że drużyna go potrzebuje i nie odpuścił.

Prawdziwy wojownik

Wyszedł na boisko i rozegrał pełne dziewięćdziesiąt minut spotkania będąc jednym z najlepszych na boisku. Pomógł wydatnie drużynie zwyciężyć 2:0 i postawić się w bardzo korzystnej sytuacji przed rewanżem na Anfield. Właśnie w takich sytuacjach poznaje się prawdziwego wojownika i oddanego kolegę z drużyny. Pomimo osobistej tragedii nie poddał się i zapewne ta decyzja pomogła mu trochę oczyścić głowę. Nie ma co jednak zaprzeczać, że nie będzie bolało – będzie.

Choć wiemy, że raczej tego nigdy nie przeczyta, ale chcemy żeby wiedział jedno. „Tego kwiatu jest pół światu”, jak ona nie potrafiła go docenić to zrobi to inna. Najważniejsze, aby się nie łamał, przebywał dużo z bliskimi a ból przeminie. A ona będzie tego żałować, prędzej czy później.

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *