To był wieczór, w którym kibice Paris Saint – Germain musieli wykazać się nie lada cierpliwością. Choć paryżanie przez większość spotkania dominowali, utrzymywali piłkę i raz po raz szukali sposobu na sforsowanie szczelnej obrony Nicei, długo nic z tego nie wynikało. Goście przyjechali na Parc des Princes z jasno określonym planem – przetrwać. I trzeba przyznać, że realizowali go niemal perfekcyjnie.
PSG biło głową w mur, ofensywni zawodnicy byli podwajani, a akcjom brakowało ostatniego podania. Dopiero w doliczonym czasie gry los się odmienił. W 94. minucie, po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, w polu karnym dobrze ustawił się Gonçalo Ramos. Portugalczyk trafił głową idealnie, nie dając szans bramkarzowi Nicei. Chwilę później sędzia zakończył mecz – Ramos zdobył gola dosłownie w ostatniej akcji spotkania.

To nie pierwszy raz, gdy Portugalczyk pokazuje, że potrafi zrobić różnicę w końcówce – warto przytoczyć choćby gola na wagę zwycięstwa z Barceloną w obecnej edycji Ligii Mistrzów. Jako joker w rękawie trenera Luisa Enrique znów udowodnił, że to przede wszystkim wchodząc z ławki może przesądzić o losach meczu.
Dzięki temu zwycięstwu PSG umacnia się na pozycji lidera Ligue 1, mając na koncie 24 punkty. Teraz jednak czas na zupełnie inne wyzwanie – już w najbliższych dniach paryżanie zmierzą się z Bayernem Monachium w Champions League.
Pierwszy gwizdek 4 listopada o 21:00. Transmisja w Canal Plus Sport.

