To co od pewnego czasu było niemal pewne stało się faktem. PSG w swoich szeregach powitało jednego z najbardziej obiecujących talentów z Katalonii – Dro Fernandeza. To kapitany ruch wizerunkowy dla „Les Parisiens”.
O tym, że PSG jest bliskie zakontraktowania Fernandeza mówiło się od nieco ponad dwóch tygodni. Pierwsza informacja jaka pojawiła się w tej sprawie to decyzja samego zawodnika o odejściu z Dumy Katalonii. Mimo, że powoli wprowadzany był do zespołu przez Hansiego Flicka nie do końca wierzył w projekt i swój w nim udział.
Padło hasło – „szukamy nowego klubu”. Wtedy rozpoczęła się prawdziwa walka w której udział wzięły najwięksi giganci Europy. Szybko jednak stało się jasne, że poważnie do gry wkroczyło jedynie PSG i Manchester City. Niedługo później Anglicy wypadli z gry i stało się jasne, że wszystkie drogi Dro prowadzą do Paryża.
PSG było najbardziej zdeterminowane, utrzymywało stały kontakt z otoczeniem piłkarza. Decydująca okazała się jednak interwencja Luisa Enrique, „Lucho” osobiście udał się do Katalonii, gdzie rozmawiał z piłkarzem. Obiecał mu, że regularnie będzie grał w Ligue 1 i zapewne łapał minuty również w Lidze Mistrzów. To miało zaważyć na decyzji.
Piłkarz oficjalnie poinformował kolegów i trenera o swojej decyzji, spakował się i wsiadł w samolot do stolicy Francji. Pomyślnie przeszedł testy medyczne oficjalnie będąc zaprezentowanym jako nowy nabytek PSG. Paryżanie zapłacili za niego 8,2 miliona euro i podpisali z nim kontrakt do czerwca 2030 roku. Witamy w Paryżu Dro!

