Powrót Lee Kang-In’a do gry w zespole można uznać za jeden z lepszych w ostatnim czasie. Koreańczyk dostał szansę i pokazał, że na nią zasłużył. To była bez wątpienia najlepsza zmiana tego dnia.

Koreańczyk ciężko pracował nad powrotem do gry. Jego kontuzja kolana okazała się poważniejsza niż zakładano i nie był on dostępny do gry przez ponad miesiąc. Opuścił tym samym aż osiem spotkań PSG, które w tym czasie zanotowało pięć zwycięstw, dwie porażki oraz remis. Choć nie stanowił on podstawowego zawodnika zespołu to zawsze potrafił wnieść coś ekstra z ławki rezerwowych.

Udowodnił to właśnie w starciu ze Strasbourgiem, gdzie wszedł w trudnym momencie. Gospodarze zaczęli coraz bardziej zagrażać bramce Safonova a na domiar złego kwadrans po jego wejściu na boisko czerwoną kartkę otrzymał Hakimi. Dobra postawa Lee, który wykorzystując kapitalne umiejętności użytkowe sprawiał niemałe problemy obrońcom. Wielu uważa, że to jego obecność zaważyła na ostatecznym wyniku.

Lee o spotkaniu ze Strasbourgiem

Po spotkaniu został osaczony przez dziennikarzy i przyznał, że kluczem była odpowiednia mentalność i przygotowanie taktyczne. – „Przed meczem wiedzieliśmy, że Strasburg to bardzo trudny przeciwnik. To drużyna, która sprawia nam problemy. Dobrze przygotowaliśmy się do tego spotkania. Były trudne momenty, ale były też chwile, kiedy mieliśmy przewagę. Cieszymy się, że udało nam się wygrać i musimy dalej ciężko pracować” – przyznał.

Nie zabrakło również pytań o sam powrót do zdrowia, który nigdy nie jest dla sportowca przyjemny ani łatwy. Niezależnie od odniesionej kontuzji. – „Po długim okresie rekonwalescencji chciałbym podziękować wszystkim pracownikom, którzy pomogli mi jak najszybciej wrócić do gry, a także moim kolegom z drużyny, którzy zawsze byli przy mnie w tych trudnych chwilach. Kontuzja nigdy nie jest łatwa, więc dziękuję wszystkim! Cieszę się, że wróciłem i że wygraliśmy dzisiejszy mecz. Musimy dalej ciężko pracować” – dodał.

Po tak solidnym wejściu można spodziewać się, że otrzyma on szansę również w nadchodzących spotkaniach. Przed nami bowiem piekielnie trudny terminarz, najpierw starciu z Olympique Marsylia i Rennes a później 1/16 finały Ligi Mistrzów z AS Monaco. Koreańczyk w dobrej formie będzie nam więc niezwykle przydatny.