Parc des Princes padło, Lyon wyjeżdza z tarczą
Nie był to najlepszy dzień dla kibiców PSG. Wszyscy liczyli, że paryżanie zanotują kolejne zwycięstwo i uciekną punktowo od Lens. Niestety, w tym dniu wygrana nie była nam dana, zabrakło dokładności, szczęścia i skupienia. Lyon wywozi trzy punkty z Paryża wygrywając 2:1.
Mecz zaczął się najgorzej jak tylko mógł. Już w szóstej minucie goście wyszli na prowadzenie po dość niespodziewanej i mało groźnej akcji. Kapitalnie po krótkim słupku uderzył jednak Endrick wyprowadzając Lyon na prowadzenie. Na dobrą sprawę nie zdążyliśmy się jeszcze dobrze wybudzić po pierwszym trafieniu a straciliśmy drugą bramkę. Tym razem do siatki trafił Moreira i jeszcze bardziej utrudnił PSG ewentualną walkę o zwycięstwo. Niestety te początkowe minuty zaważyły ostatecznie na wyniku, choć wcale nie musiały.
Tak jak już wspomnieliśmy – zabrakło dokładności, szczęścia i skupienia. Dobrym przykładem był na to rzut karny, który otrzymaliśmy w 31 minucie spotkania po faulu na Lucasie Hernandezie. Podszedł do niego Goncalo Ramos i… trafił prosto w bramkarza. Po raz kolejny potwierdza się fakt, że „jedenastki” nie są naszą mocną stroną. Na przerwę, pomimo szans, schodziliśmy przegrywając dwoma trafieniami. Atmosfera na Parc des Princes nieco się zagęściła, bo sytuacja nie prezentowała się najlepiej.
Szczególnie, że pod koniec pierwszej połowy z boiska zszedł Vitinha, który sygnalizował uraz. Gorzej więc być ju chyba nie mogło. Miejmy nadzieję, że jest to tylko lekki uraz, bo jego brak w meczu z Bayernem będzie bardziej niż widoczny, będzie najpewniej kluczowy. Luis Enrique widząc problemy swoich podopiecznych zdecydował się na szybkie zmiany na początku drugiej części spotkania.. Na boisku pojawili się Lee, Dembele i Kvaratskhelia. To sprawiło, że PSG zdecydowanie mocniej przycisnęło Lyon.
Dominacja nie przełożona na wynik
W ostatecznym rozrachunku mieliśmy aż 75% posiadania piłki i oddaliśmy 13 strzałów na bramkę Greifa. Tylko dwa z nich były jednak celne, jeden zakończył się bramką, choć dopiero w 94 minucie spotkania. Goście mając dwubramkową przewagę nie forsowali tempa i skupili się na obronie własnego pola karnego co w ostatecznym rozrachunku im się opłaciło. Nam z kolei wystawienie bardziej rezerwowego składu nie do końca, jednak można rozumieć decyzję Enrique, który chce oszczędzać zespół przed kluczowym starciem w Lidze Mistrzów z potężnym Bayernem.
Ta porażka oznacza niestety, że Lens ponownie traci do nas tylko punkt. Mamy co prawda jeden mecz mniej, który zagramy już w środę z Nantes. Jeśli i wtedy ulegniemy to wszystko najpewniej rozstrzygnie się w bezpośrednim starciu z naszymi największymi rywalami. Oj zapowiada się bardzo długa i wyczerpująca walka do ostatnich chwil o Mistrzostwo Francji… Teraz najważniejsze pozostaje zdrowie Vitinhi, jeśli wypadnie on na dłuższy okres czasu może oznaczać to dla nas poważne kłopoty.
