Pewne zwycięstwo w zaległym meczu. Przewaga znowu zwiększona!
Paryżanie mają zaległe spotkania do zagrania, pierwsze z nich – z Nantes – odbyło się właśnie wczoraj. Choć ekipa „Kanarków” broni się przed spadkiem to nikt nie spodziewał się łatwego spotkania. O dziwo jednak takie właśnie było. PSG wygrało 3:0 i powiększyło przewagę nad Lens do 4 punktów.
Największym wyzwaniem miało być przebicie się przez nisko broniącą ekipę Nantes. Dla nich nawet punkt w starciu z PSG byłby ogromnym sukcesem i przedłużeniem i tak nikłych szans na utrzymanie. Ich cel był więc jasny, nie pozwolić paryżanom zdobyć chociażby bramki. Udało im się to jednak tylko przez 13 minut. Wtedy to ręką w polu karnym piłki dotknął jeden z gości i sędzia po analizie VAR nie miał wątpliwości – to jest rzut karny. Podszedł do niego Kvaratskhelia i na szczęście nie spudłował. Co prawda bramkarz wyczuł jego intencje, ale strzał był za mocny i paryżanie wyszli na prowadzenie.
To znacząco ułatwiło nam dalszą grę, bez większej presji na konieczność strzelenia gola. To napędziło akcje PSG, które po chwili ponownie zaatakowało. Piłkę w polu karnym otrzymał Dembele i oddał mocny strzał, który jednak obronił Lopes. Pomimo znacznej dominacji paryżan goście byli w stanie zagrozić bramce Safonova i nawet strzelić gola. Na szczęście podczas rzutu wolnego, z którego padł, sędzia dopatrzył się minimalnego spalonego co uratowało sytuację. Kto wie jak zakończyłoby się to spotkanie gdyby ten gol został uznany, wolimy nie myśleć. Tym jednak razem szczęście było po naszej stronie.
Po początkowych dwudziestu pięciu minutach nastąpiła chwila stagnacji. Naturalnie PSG wciąż atakowało, jednak nie było w stanie poważnie zagrozić Lopesowi. Być może było to celowe działanie, aby nieco uśpić czujność Nantes, bowiem na osiem minut przed zakończeniem czasu podstawowego pierwszej części kapitalnym strzałem popisał się Doue. Z prawej strony boiska posłał istną rakietę ziemia-powietrze i pokonał golkipera „Kanarków” dając nam dwubramkową zaliczkę. Przed końcem podwyższyć mógł ją jeszcze Dembele, jednak nie zauważył lepiej ustawionego kolegi i trafił w boczną siatkę. Swoją szansę miało też Nantes, ale dobrze przy rzucie wolnym interweniował Safonov. Wtedy sędzia zakończył pierwszą część meczu i zawodnicy zeszli na przerwę.
Dominacji ciąg dalszy
Druga połowa dla PSG lepiej nie mogła się zacząć. Już trzy minuty po pierwszym gwizdku piłkę pod pole karne podprowadził Dembele i podał do wychodzącego z drugiej linii Kvary. Gruzin jak tyczki minął kilku zawodników gości i zapakował drugą tego dnia bramkę. Stało się jasne, że tego spotkania paryżanie nie przegrają. Kolejne minuty to dalsze ataki paryżan, którzy szukali kolejnych trafień. Blisko było w sześćdziesiątej minucie po rzucie rożnym i strzale Kvaratskhelii, który szukał hat-tricka. Niestety piłka trafiła w poprzeczkę i goście daleko ją wybili. Ewidentnie „Kanarki” miały ogromny problem z wysokim pressingiem PSG. Po nim właśnie mieliśmy kolejną groźną akcję ale znów zabrakło niewiele. Tym razem futbolówka po strzale Ruiza odbiła się od słupka.
Swoją szansę pod koniec spotkania miał jeszcze Bradley Barcola, który pojawił się na boisku w sześćdziesiątej piątej minucie. Po sprincie prawą stroną boiska trafił niestety w bramkarza. Więcej groźnych akcji w tym spotkaniu już nie było i sędzia bez żalu mógł szybko zakończyć spotkanie. Paryżanie wykonali zadanie z nawiązką i poprawili sobie humory po porażce z Lyonem. Nasza przewaga nad Lens ponownie urosła i wynosi cztery punkty. Teraz skupmy się na kolejnym trudnym meczu z Angers i przybliżmy się do mistrzostwa kraju, tak wymagającego tego roku.
