Niepokojące raporty z obozu PSG. Trener komentuje
Ostatnie wyniki i styl gry PSG zdecydowanie nie przekonują kibiców. Problem jest widoczny, media donoszą, że regres zauważyć można na wielu płaszczyznach. Do sprawy postanowił odnieść się Luis Enrique.
Paryżanie nie przypominają obecnie drużyny, która wciąż jest obrońcą Ligi Mistrzów. Monaco boleśnie wypunktowało nasze słabe strony oraz nawarstwiające się błędy i pewnie pokonało nas 1:3. Po końcowym gwizdku było widać, że zarówno zawodnicy jak i trener są bardzo zaniepokojeni wynikiem spotkania.
Przed nami przecież rywalizacja z Chelsea, która w ostatnim czasie złapała wysoką formę. Przy takim rozgardiaszu pokonanie londyńczyków wydaje się mało prawdopodobne. Jak się okazuje problem jest głęboki, bo widoczny nawet na treningach. Jak podaje RMC Sport – sztab miał zauważyć duże niedociągnięcia u zawodników przed meczem z AS Monaco.
Można być niemal pewnym, że jest to pokłosie bardzo długiego sezonu 24/25. Brak odpowiedniego odpoczynku i regeneracji daje się we znaki. Drużyna jest zmęczona a brak konkretnych wzmocnień nie pomógł. Szczególnie widać to po ilości kontuzji w zespole, która jest wręcz astronomiczna w porównaniu z zeszłym rokiem.
Do doniesień RMC Sport, których artykuł mocno zaniepokoił kibiców odniósł się sam Luis Enrique. Zapytany o problem podczas treningów zaprzeczył i dał wyraz wsparcia swoim podopiecznym. Przed nami w końcu bardzo trudne spotkanie w Lidze Mistrzów.
” Trening to nie to samo, co mecz. Chciałbym jednak powiedzieć, że nie chcę tracić wiary w tę drużynę. Myślę, że pokazaliśmy, że nigdy się nie poddajemy, aż do samego końca. Kiedy mieliśmy szansę zmienić wynik, straciliśmy kolejnego gola, więc było trudno i mecz się skończył. Nie jest to najlepszy wynik, jaki można osiągnąć w Lidze Mistrzów, zdajemy sobie z tego sprawę, ale postaramy się to przezwyciężyć”.
PSG ma bardzo mało czasu, aby doprowadzić zespół do odpowiedniej mentalności i przygotowania fizycznego. Już bowiem 11 marca na Parc des Princes zmierzymy sie z Chelsea w pierwszym meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów. Jedno jest pewne, nastroje i atmosfera nie są najlepsze.
