Prezes wprost o Luisie Enrique: „Baliśmy się go”
Prezes Nasser Al-Khelaifi w rozmowie z katarską stacją telewizyjną Alkass TV opowiedział w kilku słowach o prawdziwym poświęceniu Luisa Enrique. To jasno pokazuje, że Lucho po prostu żyje piłką nożną.
Bez wątpienia najlepszym transferem PSG w ostatnich latach był Luis Enrique. To on wraz z Luisem Camposem zbudował potęgę klubu, którego teraz może bać się każdy zespół świata. Miał jasno postawione oczekiwania. To on decyduje o tym kto dołącza do klubu, ma pełną dowolność w wyborze podstawowej jedenastki i wszelkich zmianach kadrowych. To była ogromna zmiana względem poprzednich lat. Jasny sygnał, że coś w końcu może się zmienić.
PSG przed nim próbowało właściwie wszystkiego. Jaki trener nie dołączyłby do zespołu nie był w stanie osiągnąć tego o czym marzyli w Katarze – Lidze Mistrzów. Wystarczyło jednak oddać lejce profesjonalistom i skupić się na zarządzaniu a efekty widzimy wszyscy gołym okiem. PSG to obecnie monolit, grupa przyjaciół, która wie czego chce i ma przed sobą jeszcze lata gry na najwyższym poziomie.
Najlepszym podsumowaniem są tutaj oczywiście trofea. Obecnie ma ich na koncie już 12 z czego najważniejsze, bez wątpienia, są dwie Ligi Mistrzów. To jest koronne osiągnięcie Enrique, który już teraz powinien mieć przed stadionem postawiony pomnik. Czegoś takiego nie można osiągnąć bez lekkiego świra. Tak jest właśnie z Hiszpańskim trenerem. Potwierdza to w wywiadzie Nasser Al-Khelaifi. – Luis Enrique przebywał na boisku treningowym przez osiem miesięcy. Nie wracał do domu i pracował od 8.00 do 21.00. Zaczęliśmy myśleć, że oszalał i baliśmy się go.
Chyba niczego nie trzeba do tego dodawać. Priorytetem powinno być więc przedłużenie z nim umowy co według bardzo wielu źródeł jest bliskie. Nowa umowa ma obowiązywać do czerwca 2030 roku co pokrywa się z zakończeniem kontraktu Luisa Camposa. Można więc śmiało założyć, że obaj panowie chcą zbudować dynastię, która będzie trwała lata.
