Rosyjska ściana dała nam Mistrzostwo!

Na wypełnionym po brzegi stadionie Stade Bollaert-Delelis ekipa RC Lens, która wciąż wierzyła w Mistrzostwo Francji zmierzyła się z podopiecznymi Luisa Enrique. Był to dla nich mecz o wszystko, robili wszystko, aby przedłużyć swoje szanse. Inne plany mieli „Les Parisiens”.

Gospodarze mogli z pewnością liczyć na brak kilku naszych podstawowych zawodników. W meczu zabrakło bowiem Warrena, Nuno, kontuzjowanego Hakimiego czy Lee. Weszli więc w to spotkanie z dużą werwą chcąc jak najszybciej strzelić bramkę. To nie było jednak żadne zaskoczenie, choć dobrze widoczna była niepewność w rozegraniu. Aczkolwiek trzeba przyznać, że to oni prezentowali się lepiej w pierwszej połowie. Wykorzystywali niepewność w rozegraniu PSG i aktywnie atakowali.

Nie przełożyło się to co prawda na bramki, choć ogromna w tym zasługa Matfeya Safonova. Rosjanin tego dnia był nie do pokonania. Rosjanin, który już na początku sezonu wypunktował Chevaliera, ponownie pokazał, że pod wodzą hiszpańskiego trenera wszedł na nowy poziom. Zanotował kilka ważnych i kilka arcyważnych interwencji. Mając świadomość, że defensywa pracuje i skutecznie niweluje akcje bramkowe gospodarzy PSG chciało to wykorzystać. Pozwolili coraz głębiej wchodzić Lens w naszą połowę i wyczekiwaliśmy na swoją szansę.

Trzeba przyznać, że w tej sytuacji Lens może mówić o ogromnym pechu. Choć to PSG było częściej przy piłce to oni atakowali. Na ich nieszczęście w składzie znaleźli się Kvaratskhelia i Dembele, którzy w 29 minucie rozegrali koronkową akcję. Francuz przelobował obrońców i a Gruzin kapitalnie wygrał walkę o pozycję i w sytuacji sam na sam nie dał szans Risserowi. To nie zmieniło jednak obrazu meczu, gospodarze atakowali jak wściekli, ale bramka była zaczarowana. Przynajmniej na pierwszą połowę, którą paryżanie wygrali 1:0.

Lens dało z siebie wszystko

To nie zniechęciło miejscowych, którzy wierzyli w swoje umiejętności i czuli, że uda im się przełamać w końcu Matfeya Safonova. Atakowali, atakowali i atakowali. Oddali łącznie 11 strzałów w drugiej połowie nie będąc jednak w stanie pokonać rosjanina. Rosnąca frustracja była widoczna a PSG dawno nie zostało tak stłamszone jak w tej rywalizacji. Nie można aczkolwiek powiedzieć, że nie kontrolowaliśmy wydarzeń na boisku. Dobrze pracowaliśmy w defensywie i podobnie jak w pierwszej części czekaliśmy jak wytrawny łowca.

W końcu stało się jasne, że gospodarze nie zdołają strzelić dwóch goli i przedłużyć swoich szans. Wtedy PSG wyczuło krew ofiary i zadało śmiertelny cios. Po kolejnych skumulowanych atakach Lens wyszliśmy z jedną jedyną akcją zakończoną celnym strzałem. Oddał go w 93 minucie spotkania wracający do składu po dłuższej przerwie Ibrahim Mbaye. Posłał istną petardę, która zaskoczyła Rissera. Wtedy stało się jasne, że PSG już nie odda mistrzostwa, podobnie do wygranej w tym spotkaniu. Najlepszy możliwy sposób na przypieczętowanie tryumfu. Brawo chłopaki!

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *