Zdradził genezę swojego numeru. Sentymentalna wypowiedź piłkarza
Często zawodnicy zupełnie przypadkowo wybierają numery na koszulkach. Inni z kolei zdecydowanie bardziej przykładają do tego wagę. Takim graczem bez wątpienia jest defensor PSG, który tłumaczy genezę wyboru swojego numeru.
Willian Pacho dołączył do PSG przed rozpoczęciem sezonu 24/25. Miał być wsparciem dla Marquinhosa i zastępstwem za Danilo i Skriniara. Szybko wdrożył się w grę i obecnie wraz z Brazylijczykiem jest ostoją defensywy PSG. Praktycznie z miejsca pokazał, że jest zawodnikiem na lata i zdobył przychylność Luisa Enrique.
Takiego defensora w PSG właśnie brakowało. Pewnego przy wyprowadzaniu piłki, silnego i nie bojącego się podejmować ryzyka. Idealny partner dla naszego kapitana i prawdziwa ostoja defensywy. Gdy dołączył do zespołu przyjął numer 51 dość nietypowy jak dla obrońcy. Wielu kibiców, w tym my, zastanawialiśmy się nad genezą jego wyboru.
Z odpowiedzią przychodzi sam Ekwadorczyk, który tym samym pokazał, że jest bardzo wrażliwą i oddaną osobą. Numer ten bowiem nawiązuje do jego mamy, której niestety nie ma już z nami na tym świecie. – „Główny powód jest związany z moją matką: zmarła w wieku 51 lat. Noszenie tego numeru to sposób na oddanie jej hołdu. Na boisku czuję jej obecność i to daje mi siłę, by iść dalej” – przyznał.
Gladys, bo tak miała na imię jego mama zmarła na nowotwór w 2019 roku. Zbiegło to się praktycznie z jego pierwszym profesjonalnym meczem w barwach Independiente del Valle. Sentymentalna podróż i wieczne przypomnienie kto w rodzinie jest ważny. Z pewnością czuwa nad nim w każdym meczu i będzie również w najważniejszym do tej pory w sezonie.
PSG w przyszłym tygodniu zmierzy się bowiem w rewanżowym meczu z Chelsea w ramach 1/8 finału. Po wygranej 5:2 jedziemy na Stamford Bridge bronić przewagi. Willian powinien w tym meczu wybiec w pierwszym składzie i z pewnością jego mama będzie czuwać nad nim z góry.
