Znów się nie udało. Ponownie ratujemy remis w końcówce spotkania!
Drugi mecz wyjazdowy, drugi remis uratowany w końcówce. Paryżanie wciąż szukają odpowiedniej formy na którą najpewniej będziemy musieli jeszcze trochę poczekać. Najważniejsze jest jednak to, że konsekwentnie punktujemy.
Ten mecz był bardzo podobny do tego, który oglądaliśmy z Rennes. Pierwsza połowa zdecydowanie należała do gospodarzy, którzy byli po prostu skuteczniejsi. Pod względem posiadania piłki oczywiście dominowało PSG, ale przełożyło się to jedynie na jeden celny strzał w pierwszej połowie spotkania. Lille z kolei próbowało, próbowało i z każdą akcją przybliżali się do bramki.
Pierwsza padła w 21 minucie po ładnej kombinacyjnej akcji i strzale Hakona Arnara Haraldsona. To nieco napędziło PSG, które próbowało odrobić stratę. Niestety obijało się o obronę Lille i to „Mastify” zakończyły pierwszą połowę z przewagą jednego trafienia. PSG podobnie jak w pierwszym meczu z Rennes musiało odrabiać straty.
Pomóc miał w tym wprowadzony na początku drugiej połowy Kvaratskhelia. Miał on spory udział przy rozkręcaniu akcji PSG. Niestety czas mijał, a pomimo okazji nie przełożyło się to na bramkę dla PSG. Lille wyczuwając, że PSG coraz bardziej dominuje skomasowało obronę i czekało na kontrataki. Po jednym zapoczątkowanym przez piękne podanie Olivera Giroud do piłki dobiegł Dilane Bakwa i pokonał Safonova.
Była 84 minuta i wszystko wskazywało na to, że PSG polegnie. Wtedy jednak wydarzyło się coś nieprawdopodobnego. Najpierw w 91 minucie, jak od niechcenia, piłkę do siatki wpakował Vitinha. To nieco obudziło paryżan, którzy chyba uwierzyli, że ten mecz można jeszcze odwrócić. Lille skupiło się już wyłącznie na wybijaniu piłki i przeszkadzaniu. Nie udało im się jednak w pełni wyłączyć ofensywy paryżan.
W ostatniej akcji meczu, po wrzutce w pole karne piłkę głową uderzył Marquinhos zmieniając kąt lotu piłki i zaskakując bramkarza gospodarzy. Stadion zamarł a PSG cieszyło się z wyrównania w ostatnich sekundach meczu. Tym samym rzutem na taśmę udało nam się wywieźć punkt z trudnego terenu. Podobnie jak do meczu z Rennes – trzeba ten punkt uszanować.
