Obronił rzut karny Vitinhii: „Miałem trochę szczęścia”
Mógł być i praktycznie był katem PSG. Tak się jednak składa, że jedynie w początkowym stadium spotkania. Ostatecznie nie uchronił drużyny przed porażką, jednak obronionego karnego nikt mu nie zabierze. Po meczu oficjalnej stronie opowiedział o tej interwencji.
Phillip Kohn w obecnym sezonie jest numerem 1 w bramce Monaco. Ma już na koncie ponad 20 spotkań i pokazuje, że zasłużył na to miejsce. Regularnie zbiera solidne noty a swoje umiejętności niejako potwierdził w spotkaniu z PSG. Przy wyniku 2:0 w pole karne wbiegł Kvaratskhelia i sfaulował go Faes. Ewidentny karny do którego podszedł Vitinha.
Lider PSG bez wątpienia jest jednym z najlepszych piłkarzy PSG. Niestety jego słabą stroną są rzuty karne, których w tym sezonie już kilka zmarnował. Nie inaczej było niestety tym razem. Nabrał rozpędu i uderzył w prawą stronę bramki Kohna. Szwajcar wyczuł intencję i kapitalnie obronił strzał.
Wtedy praktycznie odebrał chęci oglądania tego spotkania niektórym kibicom przed telewizorami. Wiemy co mówimy, jak skomentował te interwencję? – „Miałem trochę szczęścia, ponieważ skoczyłem we właściwą stronę. Na szczęście mój instynkt podpowiedział mi, że powinienem skoczyć w prawo. Vitinha pogratulował mi tego. Myślę, że miło jest, gdy przeciwnik mówi ci, że wykonałeś dobrą robotę” – przyznał.
Na szczęście nie dało to ostatecznie pozytywnego rezultatu Monaco. Paryżanie odwrócili losy spotkania i wygrali starcie 3:2. Bohaterem meczu bez wątpienia był Desire Doue, który zmienił kontuzjowanego Dembele. Francuz strzelił dwa gole i dołożył asystę zostając MVP spotkania.
