Były Reprezentant Nigerii nie wierzy w PSG: „Nie są faworytami”

Dość nietypowym rozmówcą New Telegraph został Godwin Okpara. Były reprezentant Nigerii i PSG przyznał, że nie wierzy w zwycięstwo paryżan w Lidze Mistrzów, choć nie wyklucza takiej możliwości.

Okpara to były środkowy obrońca, który w latach 1999-2001 reprezentował barwy „Les Parisiens”. W ostatnich latach jest jednak kojarzony głównie z oskarżeniami o przemoc domową wobec swojej córki za co został skazany pomimo nieprzyznania się do winy. My jednak nie o tym, polityka to nie nasza sprawa. Przejdzmy więc do tego co przekazał wspomnianemu źródłu.

Jego zdaniem, całkiem słusznie, PSG to już nie ta sama drużyna co rok temu gdy wygrywali rozgrywki Champions League. – „Nastąpiły zmiany i wciąż próbują odnaleźć równowagę. To sprawia, że trudno ich przewidzieć. Nie da się z całą pewnością stwierdzić, jak poradzą sobie w każdym meczu. Jednak wciąż dysponują wysoką jakością, a w piłce nożnej wszystko może się zdarzyć”. – przyznał Okpara.

Potrzebny wysiłek i dużo szczęścia

Podkreślił, że w przypadku paryżan wszystko zależy od formy dnia – „Jeśli uda im się osiągnąć stabilną formę w odpowiednim momencie, mogą zajść daleko. Jednak biorąc pod uwagę ich obecny poziom, ponowne zwycięstwo w Lidze Mistrzów nie będzie dla nich łatwe. Jeśli im się to uda, będzie to wymagało ogromnego wysiłku i być może odrobiny szczęścia”.

Zdradził, że istotne dla Luisa Enrique może być również rotowanie taktyką co ma pomóc w zaskoczeniu rywali. – „Czasami takie podejście może się sprawdzić, zwłaszcza w rozgrywkach pucharowych. Na razie pozostają oni jednym z pretendentów, ale nie są zdecydowanymi faworytami”. – zakończył.

Paryżanie na obecną chwilę są liderem Ligue 1 a w Lidze Mistrzów dotarli do 1/4 finału. Naszym rywalem, jak rok temu, będzie Liverpool, który ma z nami niedokończone porachunki. Oby słowa Okpary się nie sprawdziły i PSG mogło cieszyć się z kolejnego awansu… Na razie musimy jednak przeżyć bez większych kontuzji przerwę reprezentacyjną i na tym trzeba się skupić.

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *