Mistrzostwa Świata 2026 – podsumowanie 1/16 finału

Mistrzostwa Świata weszły w fazę pucharową. Za nami już wszystkie spotkania w ramach 1/16 finału. Nie zabrakło w nich reprezentacji z piłkarzami PSG w składzie. Dwóm nie udało się awansować do kolejnej rundy Mundialu. Zapraszamy na krótkie podsumowanie wyników.

Brazylia – wygrana 2:1 z Japonią

Brazylijczycy po wygraniu swojej grupy trafili na wbrew pozorom trudnego przeciwnika. Przyszło im zmierzyć się z reprezentacją Japonii, której wybieganie, taktyczne przysposobienie i nieprzewidywalność mogły okazać się bardzo dużym problemem dla Canarinhos. I faktycznie tak właśnie było.

Dzięki bramce Kano w pierwszej połowie Brazylia musiała gonić wynik. Wyrównali w 56 minucie i gdy wydawało się, że dojdzie do dogrywki w ostatniej akcji meczu uratował ich Martinelli. Duży udział w tym zwycięstwie miał Marquinhos, który rozegrał pełne spotkanie zgarniając wysoką ocenę (8.2 według Flashscore).

Francja – 3:0 ze Szwecją

Francuzi jako jeden z faworytów nie zawodzą i jak burza przeszli przez fazę grupową oraz 1/16 finału. Tam przyszło im zmierzyć się z reprezentacją Szwecji więc nic dziwnego, że to oni byli faworyzowani przed rozpoczęciem meczu. Stanęli na wysokości zadania i pewnie awansowali strzelając Szwedom trzy bramki. Udział przy nich miało dwóch piłkarzy PSG. Przy pierwszej Mbappe asystował Dembele, który gra kapitalny turniej. Drugą z kolei strzelił Bradley Barcola. Na boisko z ławki wszedł później również Doue, ale nie wpisał się do protokołu meczowego.

Portugalia – 2:1 z Chorwacją

Powiedzieć, że Portugalczycy rozczarowują na tym turnieju to nic nie powiedzieć. Najlepsza kadra świata zaraz obok Francji a z problemami wyszła z grupy. Później też nie miało być łatwiej, bo na ich drodze stanęli Chorwaci, zawsze niebezpieczni Chorwaci. W tym spotkaniu działo się na prawdę wiele. Na prowadzenie wyszli chorwaccy piłkarze po golu Perisicia w 53 minucie. Osiem minut później anulowano gola Ronaldo, który jednak po chwili dopiął swego – strzelił wyrównującą bramkę z karnego.

Następnie to chorwaci musieli pogodzić się z anulowaną bramką Susicia w 81 minucie a później z prawdziwym ciosem. Golem byłego już naszego zawodnika – Goncalo Ramosa, który do siatki trafił w doliczonym czasie gry. Prawdziwy rollercoaster miał jednak miejsce w ostatniej akcji. Wtedy bramkę strzelił Gvardiol, ale po długiej analizie VAR została cofnięta – powodem był spalony. Portugalczycy więc, w ogromnych bólach, awansowali ostatecznie do 1/8 finału.

W meczu wzięli udział wszyscy piłkarze PSG. Od pierwszej minuty do ostatniej na boisku oglądaliśmy Joao Nevesa i Nuno Mendesa. Z kolei Bernardo Silva zmienił Vitinhę w 62 minucie.

Maroko – 1:1 z Holandią (4:3 po karnych)

Czwarta drużyna poprzedniego Mundialu wciąż jest w grze! Po awansie z drugiego miejsca w swojej grupie trafili na duży orzech do zgryzienia. Przyszło im zmierzyć się z reprezentacją Holandii, zadanie było więc z gatunku tych ultratrudnych. W pierwszej połowie nie wydarzyło się nic znaczącego. W drugiej wynik otworzyli Holendrzy w 72 minucie meczu za sprawą Gakpo. Marokańczycy nie mieli jednak zamiaru się poddawać i ruszyli do odrabiania strat.

Wydawało się już, że nic z tego nie wyjdzie gdy w doliczonym czasie gry piłkę do siatki wbił Diop i doprowadził do wyrównania oraz dogrywki. Tam rozstrzygnięcie nie padło i o wszystkim decydować miały rzuty karne. W nich lepiej strzelali Marokańczycy a Bono zdołał obronić dwa rzuty karne i to przeważyło na wyniku. Po piekielnie ciężkim boju do Maroko awansowało do 1/8 finału.

Ekwador – 0:2 z Meksykiem

Teraz przechodzimy do zawodników, którzy niestety musieli pożegnać się z Mistrzostwami. Pierwszym z nich jest Willian Pacho. Nasza „ekwadorska ściana” rozegrała pełne spotkanie przeciwko Meksykowi. Niestety jego reprezentacja prezentowała się zdecydowanie gorzej o jednego z gospodarzy i uległa 2:0 po golach w pierwszej części spotkania. Tym samym Pacho pożegnał się z Mundialem i jedzie odpocząć po pełnym wrażeń sezonie 2025/2026.

Senegal – 2:3 z Belgią

Drugim zawodnikiem, który musiał pożegnać się z Mistrzostwami jest Ibrahim Mbaye. On jednak może mówić o ogromnym rozczarowaniu. Wraz z reprezentacją Senegalu miał wszystko, aby awansować do kolejnej rundy. W starciu z Belgią w pewnym momencie prowadzili już 2:0 a Belgowie nie mogli przebić się przez mur zbudowany przez senegalską defensywę. Do 85 minuty było niemal pewne, że to oni awansują. Wtedy nadszedł kataklizm. Dwie bramki w trzy minuty kompletnie zbiły z tropu Senegalczyków.

O wyniku musiała więc zadecydować dogrywka, którą ostatecznie wygrali Belgowie. Znowu po błędzie indywidualnym. W ostatnich sekundach w polu karnym sfaulowana Youriego Tielemansa i sędzia po analizie VAR wskazał na „wapno”. Do piłki podszedł sam poszkodowany i pewnym strzałem pokonał Diawa odbierając Senegalowi praktycznie pewny awans. Ogromne rozczarowanie…

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *