PSG w obliczu kryzysu. Era Colony Capital
Końcówka ery Canal+ pozostawiła sympatyków Paris Saint-Germain z uczuciem dużej niepewności. Drużynie brakowało postępów, ale przede wszystkim stabilności nie tylko w sferze finansowej. Czteroletni okres panowania Colony Capital, Butler Capital Partners oraz Morgan Stanley to czas, o którym na przestrzeni lat mówi się coraz mniej. Niekoniecznie słusznie, gdyż był to moment stawiający paryski klub w zupełnie innym świetle.
Okres ten okazał się prawdziwym egzaminem cierpliwości nie tylko dla zespołu, ale również dla jego kibiców, których reakcje niewątpliwie miały wpływ na funkcjonowanie klubu. Jak zatem PSG pokonało największy kryzys w historii swojego istnienia?
Czy wciąż chodziło tylko o piłkę?
Amerykański fundusz inwestycyjny Colony Capital, wspierany przez francuski Butler Capital Partners oraz bank Morgan Stanley, podjął się finansowego przedsięwzięcia, któremu w rzeczywistości daleko było do sportowej rewolucji. To właśnie w ich konsorcjum trafiło PSG w czerwcu 2006 roku. Jednakże w rzeczywistości klub piłkarski miał stać się projektem ekonomicznym z dodatkową dla niego korzyścią w postaci pozbycia się zadłużenia.
W tym samym momencie doszło do symbolicznej zmiany na fotelu prezesa; po rocznym panowaniu Pierre’a Blayau zajął je dobrze już znany w historii PSG Alain Cayzac. Człowiek, który należał do środowiska decyzyjnego klubu i był świadkiem jego pierwszych sukcesów w latach 80.
„Myślę, że byłem raczej przesadnym optymistą. Kiedy objąłem stery w PSG, być może wierzyłem, że wystarczy, że obejmę to stanowisko jako historyczny prezes. I wszystko będzie dobrze.” – komentował Cayzac po rezygnacji w kwietniu 2008 roku.
Walka o przetrwanie
Lata wcześniej Paris Saint-Germain dało się poznać jako drużyna, która odnalazła swoje miejsce wśród europejskiej elity. Klub zyskał upragnioną rozpoznawalność i liczne grono kibiców poza Francją. Osiąganie szczytowych pozycji w Ligue 1 również stało się normalnością. Czy to możliwe zatem, by zespół o takim profilu nagle walczył o utrzymanie? Jak pokazała paryska historia – jest to możliwe. Sezon 2007/2008 to chwila, którą wieloletni sympatycy niewątpliwie woleliby wymazać z pamięci.
Bezbarwny początek kampanii
Pierwsze problemy z grą ofensywną oraz skutecznością drużyny trenera Paula Le Guena można było wyraźnie zauważyć już w pierwszym meczu sezonu – domowym starciu przeciwko FC Sochaux-Montbéliard.
Inauguracja to dla Paryżan bezbramkowy remis z posiadaniem piłki na wyrównanym poziomie oraz znikomą ilością przemyślanych sytuacji bramkowych. Źródła opisują ten mecz również jako dobry przykład współpracy między zawodnikami drużyny PSG w wywieraniu presji na przeciwniku. Co więc zawiodło? Bezpośrednie strzały, oddawane kolejno przez kapitana Pedro Pauletę, Amarę Diané i Pierre-Alaina Frau kończyły się uderzeniami w słupek. To niewątpliwie jedno z tych spotkań, w którym zabrakło szczęścia i sposobu na pewne otwarcie wyniku.
„Mogliśmy przegrać, ale mogliśmy też wygrać, zwłaszcza w drugiej połowie, kiedy mieliśmy kilka dobrych okazji pod bramką Richerta. Na początku meczu mieliśmy trudne momenty, ale dzięki Mickaëlowi Landreau udało nam się utrzymać w grze. Popisał się kilkoma kluczowymi obronami. To punkt, który należy do nas, ale w dużej mierze należy do niego. W drugiej połowie byliśmy bardziej przekonywujący, graliśmy bardziej agresywnie i mieliśmy lepszą spójność w ataku. Nadal straciliśmy dwa punkty, ale pozostaliśmy zjednoczeni, co jest budujące.” – mówił paryski szkoleniowiec po końcowym gwizdku.
„W trakcie sezonu będziemy przechodzić przez trudne okresy, a początek tego meczu był jednym z nich. Jednak to właśnie w takich momentach będziemy się rozwijać, dojrzewać, odrabiać straty i stawać się lepsi, tak jak w drugiej połowie.” – deklarował wspominany przez trenera bramkarz Mickaël Landreau.
Od tamtej pory w PSG zapanował chaos – w pierwszych pięciu starciach sezonu drużyna nie odniosła ani jednego zwycięstwa. Zamiast tego zanotowała cztery remisy oraz jedną porażkę. Coraz wyraźniej widoczny stawał się problem z finalizacją akcji, taktyczne zagubienie zawodników oraz brak realnej kontroli nad ligowymi spotkaniami.
W dalszych tygodniach piłkarze ze stolicy zaczęli wygrywać pojedyncze mecze, jednak nie udawało im się podtrzymać passy i zwyciężyć choćby dwóch starć ligowych z rzędu.
Niezbędne wsparcie
Zatrzymajmy się przy meczu przeciwko SM Caen na Parc des Princes 1 grudnia 2007 roku. Jest to bowiem moment, w którym kibice otwarcie zaczęli krytykować swoją drużynę i manifestować niezadowolenie z jej wyników. Na spotkanie 16. kolejki do Parku Książąt przyszło około 37 tysięcy widzów, jednakże wiele trybun okazało się pustych – był to celowy i zaplanowany protest.
Statystycznie mecz ten to 21 strzałów, z czego pięć to strzały celne, oraz osiem rzutów rożnych na korzyść Paryżan. Jednocześnie Caen potrzebowało zaledwie czterech prób, by zwyciężyć 1:0. Tym sposobem PSG po raz pierwszy znalazło się w strefie spadkowej.
„Nasi kibice cierpią razem z nami. Wiemy, że oczekują więcej, ale w tak trudnym sezonie ich wsparcie jest dla nas niezwykle ważne.” – komentował Pauleta.
Krążenie między najniższymi pozycjami w tabeli nie miało końca. Każda kolejka wiązała się z ogromnymi emocjami i obawami o najbliższą przyszłość piłkarskiego Paryża. Dopiero z wiosną na Parc des Princes pojawił się promień nadziei, kiedy to końcem kwietnia, w 35. kolejce Ligue 1, do stolicy przyjechał zespół AJ Auxerre.
Starcie to zdecydowanie możemy nazwać przebudzeniem. PSG narzuciło zawrotne tempo już od pierwszych minut gry, kiedy to Amara Diané wywalczył pierwszy rzut wolny tuż pod polem karnym. Sytuację tę fenomenalnie wykorzystał Pauleta, strzelając swoją dwusetną bramkę we Francji. Zaledwie chwilę później, bo już w 13. minucie, Diané ponownie zwiększył prowadzenie.
W drugiej połowie przeciwnicy dołożyli swoje trafienie, jednak to nie zburzyło paryskiej czujności. Jedyne pięć minut przed końcem Amara zachwycił po raz kolejny, przejmując piłkę od Younousse’a Sankharé i finalizując akcję kolejnym golem. Les Parisiens zyskali bezcenne zwycięstwo 3:1 przed własną publicznością.
„Ten wynik to ulga, biorąc pod uwagę naszą sytuację. Musimy absolutnie wygrywać. Jesteśmy praktycznie w Ligue 2.” – mówił obrońca Zoumana Camara.
„Zwycięstwo w tym meczu było bardzo ważne. Teraz czekamy na to, co zrobią nasi przeciwnicy. Musimy walczyć w każdym meczu. Musimy utrzymać się w lidze, to jest najważniejsze.” – komentował kapitan Pauleta.
Pucharowy paradoks
Poza rozgrywkami ligowymi paryscy piłkarze podejmowali się również spotkań w ramach Pucharu Francji oraz nierozgrywanego obecnie Pucharu Ligi Francuskiej. W tym pierwszym Paryżanom udało się dotrzeć aż do finału, lecz dzięki jedynej bramce meczu to Olympique Lyon okazał się triumfatorem turnieju.
Przygoda w Coupe de la Ligue okazała się być sporym pozytywnym zaskoczeniem. Po pokonaniu Montpellier, Valenciennes i Auxerre Paryżanie zmierzyli się w finale z RC Lens, którego sytuacja ligowa nie była lepsza. Tym sposobem Stade de France okazało się polem bitwy nie tylko o kolejny tytuł, ale również o honor i nadzieję.
Podopieczni Paula Le Guena bardzo dobrze rozpoczęli grę. Już w 19. minucie do bramki trafił Pauleta. Krótko po przerwie Lens wyrównało wynik za sprawą pomocnika Érica Carrière. Wynik meczu pozostawał otwarty niemal do samego końca. Wszystko wskazywało, iż zwycięzcę wyłoni dogrywka, jednak kilka minut przed ostatnim gwizdkiem Peguy Luyindula został sfaulowany przez obrońcę Lens – Vitorino Hiltona. Sędzia zdecydował o jedenastce, którą bezproblemowo wykorzystał Bernard Mendy. Ta bramka na 2:1 przesądziła o wygranej PSG i zdobyciu trzeciego w historii klubu Pucharu Ligi.

Finał Coupe de la Ligue 2008 / Źródło : Histoire du PSG
To spotkanie ukazuje nam prawdziwy piłkarski paradoks – drużyna z kolejki na kolejkę coraz bliższa strefy spadkowej nagle walczy o trofeum i przede wszystkim o miejsce w Pucharze Europy UEFA 2008/2009.
Kto nowym prezesem?
W momencie największego napięcia, a konkretnie w kwietniu 2008, dodatkowym problemem wewnątrz klubu okazała się rezygnacja Alaina Cayzaca z dalszego pełnienia roli prezesa.
„Prawdopodobnie powinienem był zrezygnować wcześniej. Myślałem o tym i proponowałem to kilka razy, ponieważ ubiegły rok był zbyt trudny, z powodów nie tylko moich, ale także sportowych i pozasportowych. Powinienem był oddać stery z czystym sumieniem, ponieważ klub nie spadł z ligi, i z poczuciem, że przetrwałem burzę […] Po dwóch fatalnych meczach z Tuluzą i Caen złożyłem rezygnację, która nie została przyjęta […] Powinienem był nalegać na nowy oddech w zarządzaniu klubem. Tego żałuję.” – mówił dla ESPN.
Do końca sezonu najważniejszą postacią wewnątrz zarządu PSG stał się Simon Tahar. Po nim stanowisko prezesa objął Charles Villeneuve; pełnił je do lutego 2009. Dopiero potem klub przejął Sebastién Bazin.
Ostatnia prosta
Przed ostatnią, 38. kolejką ligowych zmagań sytuacja w dolnych rejonach tabeli wyglądała dramatycznie. Wraz z Paris Saint-Germain spadku obawiało się Lens oraz Toulouse FC. Ostatnią deską ratunku dla Paryżan miało być wyjazdowe starcie z Sochaux.
Pomimo wyczuwalnego napięcia to PSG zdołało otworzyć wynik. Już w 23. minucie Amara Diané doskonale wykorzystał sytuację w polu karnym i pokonał bramkarza Teddy’ego Richerta. Jednak paryska radość nie trwała zbyt długo; w 74. minucie Sochaux wyrównało wynik za sprawą trafienia Guirane’a N’Dawa.
Do przerwy i przez znaczną część drugiej połowy Czerwono-Niebiescy wciąż zajmowali miejsce w strefie spadkowej. Wybawienie przyszło dopiero w 83. minucie, kiedy to Diané ponownie wpisał się na listę strzelców. To właśnie ten gol sprawił, że PSG pozostało w Ligue 1, a sami zawodnicy Le Guena uniknęli prawdziwej katastrofy sportowej oraz wizerunkowej.
„Nie chcieliśmy być tymi, którzy sprowadzili PSG do Ligue 2.” – mówił po wielu latach Amara.
Era bez supergwiazdy?
Statystycznie sezon 2007/2008 w Ligue 1 to dla PSG 10 zwycięstw przy 13 remisach oraz 15 porażkach. Łącznie paryscy zawodnicy zdobyli 37 bramek, z czego najwięcej, bo po 15, strzelili Diané oraz Pauleta. Warto zaznaczyć, że dla tego drugiego był to ostatni sezon w czerwono-niebieskich barwach. Sezon, który uczynił go legendą w całkowicie nieoczywistym tego słowa wymiarze. To bohater tego PSG, które zamiast zachwycać, mierzyło się z prawdziwymi trudnościami.
W tym ciężkim okresie zdołał osiągnąć indywidualny sukces, jakim było strzelenie swojej 109 bramki w Paryżu, co na kilka lat uczyniło go najlepszym strzelcem w historii klubu.

Pedro Pauleta / Źródło : Wikipedia
Kłopotów ciąg dalszy
„Przez sezon, który powinien być poświęcony konsolidacji, klubem wstrząsnął kryzys” – pisał w 2009 roku Le Parisien. – „Trzy lata po przejęciu władzy przez Colony Capital nie nastąpił żaden postęp. W Paryżu nic się nie zmienia, a już na pewno nie ta fenomenalna umiejętność siania chaosu”.
Utrzymanie w Ligue 1 nie oznaczało końca trudności wewnątrz klubu. Skrzydłowy Jérôme Rothen otwarcie krytykował sytuację i nie ukrywał, że kłopoty strukturalne wpływają na atmosferę na boisku oraz w szatni.
„Alain Roche [szef rekrutacji PSG] mnie złamał, krytykował mnie przed trenerem, zarządem, a nawet kolegami z drużyny, podczas gdy Bazin ledwo mnie teraz zauważa” – mówił. – „Odrzuciłem ofertę Lyonu, żeby tu zostać. Chciałem tu dokończyć karierę, ale skoro ci ludzie są u władzy, muszę odejść.”
Ponadto, narastające niezadowolenie sympatyków PSG tylko potęgowało napięcie. W tamtym okresie zaostrzył się konflikt pomiędzy kibicami z północnej trybuny Virage Auteuil (Supras Auteuil) a bywalcami południowej Virage Boulogne (Boulogne Boys). Skutkowało to zwiększoną liczbą ograniczeń, takich jak zamykanie konkretnych sektorów Parc des Princes. Jednak nawet stadionowe obostrzenia nie nakłoniły fanów do zaprzestania protestów wymierzonych w zarząd.
Jednym z głośniejszych incydentów był transparent rozwieszony przez ultrasów PSG podczas finału Pucharu Ligi Francuskiej w 2008 roku. Obrażał on mieszkańców regionu Nord-Pas-de-Calais (obecnie część Hauts-de-France), z wyszczególnieniem sympatyków RC Lens. „Pedofile, bezrobotni, czyli jeszcze dalej niż Północ” – pisali Paryżanie. Przekaz ten wywołał oburzenie w całym kraju, a klubowi realnie groziło wykluczenie z rozgrywek w następnym sezonie. Kara ta finalnie została uchylona.
Nieprawdopodobne statystki
Zestawienie statystyk z końca kilku kolejnych sezonów wyjątkowo ukazuje skalę problemu, z jakim mierzyło się PSG. Spoglądając na te liczby z perspektywy czasu, aż ciężko uwierzyć, że naprawdę należały one do znanego nam PSG.
2006/2007 – 15 miejsce (48 punktów)
2007/2008 – 16 miejsce (43 punkty)
2008/2009 – 6 miejsce (64 punkty)
2009/2010 – 13 miejsce (47 punktów)
2010/2011 – 4 miejsce (60 punktów)
W rozgrywkach ligowych Paryżanie nie radzili sobie najlepiej – to fakt. Nie możemy jednak zapomnieć o krajowych pucharach, w których paradoksalnie udało się sięgnąć po dwa tytuły. Poza historycznym Pucharem Ligi Francuskiej 2008 paryscy piłkarze pod wodzą Antoine’a Kombouaré zdobyli również Puchar Francji w roku 2009, pokonując AS Monaco 1:0.
Nowa nadzieja
Dostępne dziennikarskie śledztwa przeprowadzone dla Le Monde podają, że w 2010 roku losem francuskiego futbolu zainteresowali się przedstawiciele pochodzący z Kataru.
Katarczycy mieli utrzymywać bliskie kontakty z francuską elitą polityczną ze szczególnym wyróżnieniem byłego prezydenta Francji – Nicolasa Sarkozyego. Chcąc inwestować w sport, to właśnie PSG postawili w centrum swojej uwagi.
Tak więc wiosną 2011 roku w Paryżu zaczęto głośno mówić na temat nowej nadziei klubu – funduszu sportowego Qatar Sports Investments z Nasserem Al-Khelaïfim na czele. Finalnie spółka przejęła aż 70% udziałów klubu, podczas gdy dotychczasowi właściciele zostali z pozostałymi 30% akcji.
Podsumowanie
Cztery lata pozbawione progresu, przeplatane kibicowskim buntem i zwieńczone błyskiem wiary w postaci katarskich inwestorów. Realna możliwość, by sprowadzić największe nazwiska świata futbolu i sięgnąć jeszcze wyżej niż kiedykolwiek wcześniej. PSG było gotowe na zmiany i całkiem nowy rozdział w swojej historii, by jak najbardziej oddalić od siebie widmo ponownej walki o przetrwanie.
To moment, który zbliża nas do końca liniowego cyklu opowieści o rozwoju Paris Saint-Germain. Bowiem Qatar Sports Investments to niedaleka przeszłość, teraźniejszość oraz przyszłość paryskiego klubu. Wkroczyć w ten etap historii możemy z pytaniem – ile tak naprawdę kosztuje prawdziwy sukces?
Źródła
- https://www.espn.in/football/match/_/gameId/223635/caen-paris-saint-germain?utm_source
- https://share.google/BzeEllAxm8mt28aa6
- https://share.google/4lKOmUV8ePkfKoX4i
- https://www.espn.com/soccer/match/_/gameId/223798/paris-saint-germain-sochaux?utm_source
- https://www.fourfourtwo.com/features/psg-almost-relegated-200708-ligue-1-pauleta-mamadou-sakho-jerome-rothen
- https://m.rediff.com/sports/report/paris/20080501.htm
- https://www.ladepeche.fr/article/2008/04/22/449930-psg-cayzac-president-demissionnaire-admet-avoir-peche-par-optimisme.html
