PSG w ćwierćfinale! Chelsea była bezradna!
Każdy fan PSG w myślach marzył o takim spotkaniu. Nikt jednak nie spodziewał się, że faktycznie będzie ono możliwe. Paryżanie przyjechali na Stamford Bridge i zupełnie zdominowali Chelsea wygrywając 3:0. Mamy ćwierćfinał!
Przed meczem nastroje były bardzo dobre. Lens straciło punkty, podobnie do Chelsea, więc podchodziliśmy do spotkania z dużymi nadziejami. Szczególnie, że tydzień temu Luis Enrique zapewniał, że zrobią wszystko, aby wygrać również w Londynie. Wtedy uważano to za budowanie pewności drużyny, szybko jednak się okazało, że nie rzucał słów na wiatr.
Zgodnie z przewidywaniami Chelsea rzuciła się na PSG już od pierwszej minuty. Próbowali szybko zdobyć bramkę i iść za ciosem. Na ich nieszczęście PSG spodziewało się takiego obrotu spraw. Od początku stali nisko z wysuniętym jedynie Ousmane’m Dembele i czekali na kontry. Na okazję długo nie musieli czekać, bo obrona The Blues nie radziła sobie za dobrze tego dnia.
W 6 minucie piłkę wysoko zagrał Safonov. Trafiła pod nogi Sarra, który nie potrafił dobrze jej przyjąć. Idealnie wręcz ułożył piłkę na nodze Kvaratskhelii, który płaskim strzałem otworzył wynik spotkania. Stało się to czego najbardziej obawiała się Chelsea. Było widać na ich twarzach, że nadzieja na odwrócenie losów spotkania powoli pryska.
Po pierwszym ciosie Chelsea była już przyparta do muru, ale wciąż chciała pokazać, że chce walczyć. PSG pozostało jednak wyrachowane i spokojne. Dalej czekało na swoje szansy i doczekało się jej po niecałych dziesięciu minutach. Na prawej stronie od Warrena piłkę otrzymał Hakimi. Marokańczyk podciągnął ją pod pole karne i podał do Bradleya Barcoli.
Francuz wolejem nie dał szans Sanchezowi i na Stamford Bridge dało się już tylko słyszeć kibiców PSG, którzy tego dnia niesamowicie bawili się w Londynie. Podopieczni Rosegniora próbowali zagrozić Safonovowi, ale nie mieli argumentów w pierwszej połowie. Paryżanie z kolei się rozkręcali i raz po raz atakowali. Bardzo aktywny był Barcola, który kilkukrotnie miał okazję do zdobycia drugiej bramki.
Wyrachowanie PSG i pewna wygrana na Stamford Bridge
Wynik w pierwszej połowie już się nie zmienił i zaczęliśmy zdawać sobie sprawę, że awans jest już praktycznie pewny. Nie odebrało to o dziwo chęci gry w piłkę Chelsea, która w drugiej połowie wielokrotnie próbowała zagrozić bramce Rosjanina. Ten tego dnia był jednak nie do pokonania notując kilka bardzo efektownych interwencji. Już chyba na dobre wyrzucił Chevaliera z pierwszego składu.
Starania jednak nie przełożyły się na ani jedną bramkę. To PSG zamknęło wynik spotkania strzałem Senny’ego Mayulu, który kapitalnie uderzył z granic pola karnego. Po tym kibice gospodarzy powiedzieli dość i zaczęli opuszczać stadion. Nie było już szans na odwrócenie losów spotkania, mimo to Chelsea próbowała. Na domiar złego kontuzji pod koniec spotkania doznał Trevor Chalobah, najjaśniejszy punkt obrony The Blues w ostatnim czasie.
Trzeba jednak przyznać, że Chelsea w drugiej połowie prezentowała się lepiej od PSG. To Paryżanie aczkolwiek skomasowali obronę i dowieźli zwycięstwo do końca. Awans stał się faktem. Na usta od razu rzuca się jedno porównanie – z zeszłorocznym meczem z Manchesterem City, który pozwolił nam uwierzyć we własne umiejętności. Oby tak było i tym razem
Można jedynie pochwalić chłopaków za bardzo sumienną i odważną grę. Nie bali się przeć po zwycięstwo, pomimo, że mieli trzy bramki przewagi. To pokazało, że drzemie w nas ogromny potencjał, który chyba powoli znowu się budzi. Obyśmy pokazali to również w ćwierćfinale, gdzie zmierzymy się ze zwycięzcą pary Galatasaray-Liverpool. ALLEZ!
